Jak rzucić pracę i podróżować po świecie

Jak rzucić pracę i podróżować po świecie

WIDZISZ ZDJĘCIA SWOICH PRZYJACIÓŁ bawiących się po Phuket, Goa lub Barra de Navidad. Potępiasz tych ludzi jako wyrzutków i obiboków, którzy odrzucili nowoczesność. Wyglądają na to, że za dużo się bawią i nic nie robią!

Siedzisz przy biurku i jesz kanapkę z indykiem ze stołówki. Smakuje tak, jakby była zrobiona kilka tygodni temu, rozmrożona i włożona do plastikowego pojemnika. Nienawidzisz tej codziennej rutyny: lunch przed komputerem, udając, że jesteś gdzie indziej. Po miesiącach zazdrości w końcu decydujesz się zaryzykować i dołączyć do tego wędrownego królestwa podróżników.

Nienawidzę swojej pracy.

Tygodniami zapominasz o podróży. Twój szef daje ci awans. Żadnej podwyżki, ale lepszy tytuł, większa odpowiedzialność. Twoja praca wydaje się być lepsza. Podczas happy hour mówisz szefowi, że naprawdę lubisz tam pracować. Firma w końcu rozumie Twój potencjał. Ale szybko odkrywasz, że te nowe obowiązki nie są tego warte. Musisz zarządzać zespołem stażystów w skali mikro, musisz pracować dłużej, masz mniej czasu na siedzenie przed komputerem, jedząc kanapki z indykiem i żyjąc zastępczo przez znajomych. Gówno pozostaje takie samo. Nic się nigdy nie zmieni. Chcesz rzucić pracę i zarezerwować lot - ale to wydaje się po prostu przytłaczające!

Każdej nocy przez głowę przebiegają ci pytania, które przeszkadzają ci zasnąć: Co by powiedziała twoja rodzina? Co byś zrobił z całym swoim dobytkiem? Czy kiedykolwiek byłbyś w stanie ponownie znaleźć siłę roboczą? Czy wpłynęłoby to na Twój stały zapis? Czy będziesz musiał anulować swoje konto Match.com? W rzadkiej chwili snu masz sen, który wszystko wyjaśnia: nie ma alternatywy dla życia, które chcesz żyć. Musisz zeskoczyć z korporacyjnej drabiny. Przy odrobinie planowania wszystko to będzie tak łatwe.

Skonfiguruj oś czasu.

Na jawie podchodzisz do swojego szefa, prawdziwego kutasa, który przebiegle dostał się do średniego kierownictwa i każesz mu „odpieprzać !!!” Wyobrażasz sobie, że trzymasz każdą sylabę, gdy wypluwasz te słowa do istnienia. Myślisz o tym, jak wspaniale byś się czuł. Jednak bycie spryskanym pieprzem i wyciągniętym przez ochronę może sprawić, że będziesz żałować, że nie przemyślałeś swojego wyboru słów i stałeś się lepszym przyjacielem ochroniarzy. Zdajesz sobie sprawę, że prawdopodobnie lepiej nie spontanicznie odejść z pracy. Postanawiasz wszystko zaplanować. Kupujesz przewodnik turystyczny, badasz miejsce docelowe i ustalasz oś czasu.

3 miesiące: oszczędzaj pieniądze.

Dajesz sobie trzy miesiące na zaplanowanie strategii i zaoszczędzenie pieniędzy. Dzięki temu Twoje podróże będą łatwe. Ty się dyscyplinujesz. Odkładasz każdego dolara, który regularnie wydawałeś na koktajle z czasów prohibicji, wiedząc, że trafi on na kolejną noc na nocleg w Chiang Mai. Rzadko już wychodzisz w nocy.

Pijesz butelkę wina za 3,75 dolara i czytasz egzemplarz znajomego Azja Południowo-Wschodnia na skraju. Następnego ranka masz gówno - za dużo butelek taniego wina. Zastanawiasz się, czy zostać w domu, aby dojść do siebie, może poczytaj więcej. Ale wiesz, że każdy dzień choroby, który zgromadzisz, zostanie przelany na zimną, twardą gotówkę. Jeden chory dzień w Ameryce w Tajlandii jest wart tygodnia.

Podróżujesz, aby znaleźć raj, a broszury twierdzą, że to, dokąd się wybierasz, jest rajem, ale wiesz, że próbują po prostu wykorzystać mieszkańców i turystów, aby uzyskać szybkie pieniądze - tak jak robi to Twoja firma. Wiesz też, że raj jest wszędzie poza biurem.

2 miesiące: kup bilet.

Dowiesz się, że kupując bilet z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem (i rezerwując we wtorek) zaoszczędzisz pieniądze. Ale kupujesz lot transkontynentalny jako więcej depozytu. Posiadanie tego biletu w rękach jest gwarancją, że nie wytracisz się i nie pozostaniesz przy pracy, której nienawidzisz.

Martwisz się, że ktoś na Twoim kanale na Facebooku może niechcący powiadomić szefa o Twoim odejściu. Pamiętaj, aby opowiedzieć o podróży tylko najbliższym powiernikom. Bez przekonania próbujesz przekonać kilku znajomych, żeby z tobą poszli. Bez ukąszeń. Wiesz, że to podróż w pojedynkę. Martwisz się, że poczujesz się samotny. Znajomy, który właśnie wrócił z Gwatemali, zapewnia Cię, że zatrzymując się w hostelach, nigdy nie będziesz sam.

1 miesiąc: opuść mieszkanie.

Wiesz, że powinieneś wydawać tylko 25-35% swojego dochodu na mieszkanie, ale to jest Nowy Jork: połowa Twojej pensji idzie na czynsz. Nie ma mowy, żebyś mógł sobie na to pozwolić, będąc za granicą i bezrobotnym.

Myślisz o wykonaniu epickiego ruchu włóczęgi: sprzedaniu wszystkiego, co posiadasz. Wchodzisz na eBay, aby sprawdzić, ile warte jest twoje gówno. Ten proces cię wyczerpuje. Myślisz, że po prostu wynajmiesz swoje mieszkanie. Obliczasz, że lepiej będzie, jeśli po prostu pozbędziesz się swojego mieszkania. Ta kaucja pokryje koszt Twojego lotu. Zostawiasz wszystkie swoje ubrania i meble w różnych domach znajomych. Wiesz, że prawdopodobnie nigdy nie odzyskasz żadnej z tych rzeczy. Nie obchodzi cię to.

Zrobiłeś to wszystko na miesiąc przed odlotem. Nadal zarabiasz na pracy, której nienawidzisz. Ale teraz trafi bezpośrednio na Twoje konto bankowe, abyś mógł je wydać w gospodarkach wschodzących.

Wypadasz na kanapach przyjaciół. Kiedyś nawet śpisz pod biurkiem w pracy. Wiesz, że to tymczasowe, ale ta bezdomność pomoże ci wejść w koczowniczy charakter podróży.

1/2 miesiąca urlopu: opuszczenie biura.

Dwa tygodnie przed rzuceniem palenia postępujesz zgodnie ze standardową praktyką składania wypowiedzenia. To nie jest tak drażniące, jak mówienie szefowi, żeby się „odpieprzył”. Ale to zmieszanie na jego twarzy jest świetne. „Rzucasz się na wakacje?” Chcesz mu powiedzieć, że to nie wakacje, to monumentalny moment w Twoim życiu, ale po prostu kiwasz głową i się uśmiechasz.

Następne dwa tygodnie spędzasz przy swoim biurku, publikując skromne przechwałki na Facebooku: „Właśnie zdecydowałem się rzucić pracę, aby przemierzać dżungle Borneo”, „Myślę, że nie będę musiał wypełniać tego rocznego arkusza oceny”, „Wygrałem Nie mam już ubezpieczenia dentystycznego - ale przynajmniej będę na Bali !!!

Teraz naprawdę podróżujesz!

Twoi dawni współlokatorzy urządzają Ci przyjęcie pożegnalne w barze za rogiem. Pojawia się dziewczyna, w której się podkochiwałeś. Rozmawiasz z nią przez kilka godzin o swoich planach. Właśnie wróciła z podróży dookoła świata. Zaczynasz się zastanawiać, czy nie popełniłeś błędu.

Twój były współlokator i najlepszy kumpel patrzy na ciebie i w jakiś sposób może powiedzieć, o czym myślisz. Szepcze ci do ucha: „Nie martw się, najlepsze kobiety są już w trasie”. Wiesz, że ma rację, a ponadto kupiłeś już bilet bezzwrotny. Cieszysz się ostatnią nocą na kontynencie.

Siedzisz przy terminalu, przytłoczony podekscytowanym oczekiwaniem. Nie poczułeś takiego poziomu radości z powodu nieoczekiwanego, odkąd po raz pierwszy zobaczyłeś swoje akademiki dla studentów pierwszego roku.

Wiesz, że nie będzie Cię przez długi czas. Postąpiłeś właściwie. Odzyskałeś wolność, którą sprzedawałeś tej miażdżącej dusze organizacji. W końcu będziesz chciał wrócić do domu (prawdopodobnie) i ponownie dołączyć do siły roboczej. Ale wiesz, że ta podróż pomoże Ci wrócić na własnych warunkach. Rzuciłeś pracę, aby podróżować, ponieważ zdecydowałeś się kontrolować swoje życie i tak właśnie się stanie.


Obejrzyj wideo: Cała prawda o PODRÓŻY SAMEMU vs z TOWARZYSZEM