Miłość i strata na tylnym siedzeniu taksówki w Bangkoku

Miłość i strata na tylnym siedzeniu taksówki w Bangkoku

Zdałem sobie sprawę, że to najprawdopodobniej ostatnia decyzja, jaką kiedykolwiek podjęliśmy razem.

"Co mówisz?" - zapytał, przesuwając plecak i odwracając się do mnie. „Jedziemy taksówką do mojego hotelu, żeby zabić czas, zanim twoja przyjaciółka wróci do jej domu?” Utknąłem. Była dopiero trzecia po południu, dwie godziny przed powrotem mojego przyjaciela do domu, a ja stałem na północnym dworcu autobusowym w Bangkoku na krawędzi ulewy z moim byłym chłopakiem, z którym miałem już dość.

Gdybyśmy byli bliżej centrum miasta, a nie w obliczu zbliżającej się burzy, wolałbym taszczyć torbę po zatłoczonych ulicach miasta, aby spędzić z nim więcej intymnej, chłodnej ciszy. Niestety podział taksówki miał największy sens.

„W porządku, to chyba najlepszy pomysł” - zgodziłem się i popędziliśmy w stronę kolejki taksówek. Kilka minut później pierwsze krople deszczu uderzyły w dach kabiny, gdy zaczęliśmy szurać szybko zalewającymi drogami, jadąc na południe do Sukhumvit.

* * *

Zajęło mi to sześć miesięcy randkowania i ponad 14 więcej rozmów w tę iz powrotem, gdy siedziałem zbyt dużo czasu dla siebie jako ochotnik Korpusu Pokoju na Madagaskarze, podczas gdy on włóczył się po Stanach Zjednoczonych na rowerze, a później po Indiach w ramach wycieczki. przewodnik, który doprowadzi nas do tego momentu. Co ważniejsze, potrzebna była rozmowa telefoniczna, podczas której zaproponowałem, że spotkamy się w Europie.

„Dlaczego Europa?” on zapytał. „A co z Asią?”

Płakała, gdy to mówiła, opłakując śmierć własnej nieudanej próby nawiązania związku na odległość.

Wybrałem Europę arbitralnie; przeważnie pragnąłem poczucia się jak „prawdziwa osoba”, która pojawia się wraz z postawieniem stopy w rozwiniętym, postindustrialnym mieście, w przeciwieństwie do pachnącej moczem chropowatości i jawnej biedy panującej w stolicy Madagaskaru, Antananarywie.

Chcieliśmy, aby nasz związek działał pomimo odległości, a spotkanie się przed końcem mojej dwuletniej służby było kluczowe. Miejsce docelowe nie miało znaczenia. „Cóż, są bezpośrednie loty z Madagaskaru do Bangkoku. Co myślisz o Tajlandii? ”

"Zróbmy to."

Kilka miesięcy później wyszedłem z systemu metra w Bangkoku, z jetlagiem i plecakiem ciążącym na moich ramionach, we wrześniowy wschód słońca. Po mroźnej zimie na Madagaskarze - budząc się na mróz na ziemi, ćwicząc po prostu dlatego, że było mi zimno i nie miałem centralnego ogrzewania - lepkie, wilgotne powietrze wydawało mi się odmładzające na skórze. To napawało mnie optymizmem.

Kiedy w końcu pojawił się w hostelu przy locie o 11 rano z New Delhi, byłem oszołomiony. Widząc go stojącego tam, tego samego wysokiego, chudego Hindusa, ale z nową fryzurą i ogolonym, niosło ze sobą mieszane poczucie znajomości i obcości. Kiedy stanąłem na palcach, żeby go pocałować na cześć, usłyszałem w uszach słowa hipsterskiego fryzjera, z którym spotkałem się w Portland wkrótce po tym, jak ostatni raz go widziałem. Płakała, gdy to powiedziała, opłakując śmierć własnej nieudanej próby związku na odległość, która doprowadziła ją do ucieczki z Boulder w Kolorado na północny zachód.

Po tak długim czasie będziesz musiał się ponownie zakochać.

* * *

Z tylnego siedzenia taksówki, gdzie siedziałem sam z torbami, patrzyłem na zalane wodą ulice zapchane samochodami. W niektórych momentach deszcz zamieniał drogi w błotnistą rzekę wznoszącą się ponad oponami. Pod wiaduktami Thais ściskał parasole, gdy tłoczyli się na wysepce, czekając na deszcz. Mężczyźni na motorowerach zatrzymywali się, aby oprzeć się o wnętrze tunelu. Dzieci podekscytowane chlapały się w brudnych kałużach i spływach ścieków.

W taksówce wszystko było nieruchome; Zostałem oderwany od tych scen za oknem. Klimatyzacja chroniła nas przed ciężkim powietrzem na zewnątrz, a ulewny deszcz stłumił odgłosy krzyków pieszych, biegających samochodów i życia poza burzą. Po 20 minutach utknięcia w stopniowo zwalniającym ruchu nie mogłem znieść izolacji, spokoju i samotności tego wszystkiego.

Taksówkarz też musiał się nudzić. Przebijając ciszę, włączył tajski program radiowy, aby wypełnić samochód rozmową. Napełniłem głowę myślami.

* * *

Pierwsze dni w Bangkoku były dla mnie chwilą radości. On i ja chichotaliśmy, gdy próbowaliśmy zamówić nasz pierwszy posiłek z ulicznego jedzenia, nie znając ani odrobiny tajskiego, ale oboje biegle władaliśmy międzynarodowością wskazywania i zapisywania liczb na papierze. Przestrzegaliśmy prawa otwartego kontenera i piliśmy na ulicach z kilkoma nowymi przyjaciółmi. Położył rękę na moim kolanie pod stołem, gdy czekaliśmy na jedzenie. Ukryliśmy się w centrum handlowym podczas ulewy, szukając wszystkich rzeczy, których brakowało nam na Madagaskarze i Indiach, ale których w Bangkoku było pod dostatkiem (Starbucks, McFlurries, technologia). Dał mi zapomniany i odnaleziony list, który napisał, ale nigdy nie wysłał mi go pocztą. Całowaliśmy się, śmialiśmy się.

Ale zanim wsiedliśmy do nocnego pociągu do Chiang Mai, początkowy dreszczyk emocji spowodowany ponownym spotkaniem i doświadczeniem tego miejsca zaczął mijać. Wydawał się nieufny, jeśli chodzi o trzymanie mnie za rękę. Rozmowa wymagała więcej wysiłku, niż pamiętałem.

Wszystko zaczęło się kruszyć po naszym trzecim piwie, w wagonie spożywczym z otwartymi oknami. Nocne powietrze napłynęło, kiedy piliśmy. Ciężka brytyjska para jadła w ciszy po naszej prawej stronie, podczas gdy samotny Taj z powagą wpatrywał się w przestrzeń, sącząc whisky z do połowy opróżnionej butelki. Przy innym stole grupa młodych Tajów śmiała się i radośnie rozmawiała. Podobnie jak oni, musiałem krzyczeć, żeby mnie usłyszano przez dudnienie pociągu o tory, tandetną muzykę country i zgiełk naczyń w tylnej części samochodu.

„Myślę, że powinniśmy po prostu podróżować jako przyjaciele” - krzyczał. Czułem się, jakbyśmy transmitowali nasze osobiste problemy w rytm brzęczącego metalu.

Od razu (i irracjonalnie) rozzłościłem się na ten komentarz. Domagałem się wyjaśnień, a my przeszliśmy przez atak lepkich emocji. Zawsze wątpiłem, czy kiedykolwiek z nim skończę. Miał problemy z zaangażowaniem się i nie widywał się z nikim. Myślałem, że był samolubny.

- W porządku, więc będziemy podróżować jako przyjaciele - powiedziałem niechętnie. - Ale czy możemy przynajmniej nadal to zrozumieć?

To była ostatnia prośba wolontariusza z Korpusu Pokoju, który nie miał absolutnie żadnego życia miłosnego ani okazji do życia miłosnego w Afryce; ostatnia prośba byłej dziewczyny, która nie wiedziała, jak „być tylko przyjaciółmi” i czuła się nieswojo z powodu takiej perspektywy.

Spojrzał na mnie i jego usta zaczęły się poruszać. Suma jego odpowiedzi brzmiała „nie”. Byłem blady, pijany, sfrustrowany seksualnie, zmęczony. Nie pozostało mi nic innego, jak walczyć ze złymi łzami.

* * *

„O mój Boże, MUSZĘ ROBIĆ SIKU! ” W końcu powiedziałem, dodając własną ścieżkę dźwiękową do ścieżki dźwiękowej z radia. Zaśmiał się połowicznie. "Ja też. Naprawdę źle ”.

Przerwałem na chwilę i wyciągnąłem butelkę wody. „Chcesz trochę wody?” - zapytałem, machając nim przed jego twarzą, celowo chcąc zirytować.

„Jessi-eee! Zatrzymać!" - powiedział złośliwie. „Naprawdę muszę lecieć! O mój Boże, kiedy tam dotrzemy? Licznik ma już 85 bahtów! ”

„Chcesz postawić na to, jak wysoko jest? Przegrany musi zapłacić za przejazd? ” Zasugerowałem.

„Jasne, mówię nie więcej niż 115 bahtów”.

„Mówię 120 bahtów”.

"Rozdać. Jest nie ma mowy będzie tak wysoko ”, nalegał.

Jak tylko ta przejażdżka taksówką się skończy, będziemy wolni od siebie.

Śmiałem się. Po raz pierwszy od podróży pociągiem do Chiang Mai dziesięć dni wcześniej poczułem się całkowicie swobodnie rozmawiając z nim. Nie chciałem już być nikczemny, nie miałem już energii, by trzymać urazę. Perspektywa całowania się z kimkolwiek przerodziła się w beznadziejny mrzonek i skończyłem z tym. Nasze jedyne zmartwienia dotyczyły wypełnienia pęcherzy i nudy związanej z zatrzymywaniem się i ruszaniem. Sytuacja wywołała między nami nieoczekiwany zawrót głowy, zmusiła nas do przyjaźni, o którą staraliśmy się.

Coś o tym, żeby wiedzieć, że gdy tylko ta przejażdżka taksówką się skończy, uwolnimy się od siebie nawzajem, zaprowadziło nas z powrotem do miejsca, w którym wszystko się zaczęło: bezsensowne przekomarzanie się dwojga ludzi, którzy nie mają nic do zyskania ani stracenia, beztroska rozmowa o znalezieniu nudzisz się i czekasz w kolejce obok atrakcyjnej nieznajomej.

- Zastanawiam się, jak daleko to jest - powiedział, zwracając się do kierowcy i próbując odpowiedzieć na swoje pytanie, drażniąc tajskie frazy z tyłu Samotnej Planety, podczas gdy zarówno kierowca, jak i ja wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem, który groził, że będę siusiu w spodnie.

Pół godziny po naszym zakładzie oboje jęknęliśmy, gdy zdaliśmy sobie sprawę, że przejechaliśmy tylko blok, a licznik pchał 200 bahtów.

„Myślę, że to stacja BTS, czy powinniśmy po prostu wyjść? Założę się, że twój przyjaciel jest już w domu - zasugerował.

Deszcz zwolnił, a obskurne wiadukty i tunele uliczne ustąpiły miejsca rzędowi sklepów z kebabem i sklepów, których nazwy były wpisane w tęskne pętle arabskiego pisma, a nie żywiołowy, geometryczny tajski. Po drugiej stronie ulicy stał meczet, a muzułmańscy mężczyźni w pełnych strojach wałęsali się po ulicach w oczekiwaniu na piątkową modlitwę.

„Tak, jestem zmęczony siedzeniem w korku” - zgodziłem się.

Oddaliśmy kierowcy pieniądze i wyskoczyliśmy za kaucją, idąc razem około przecznicy do głównej drogi, gdzie musiałby skręcić w prawo, ja w lewo.

„Cóż, myślę, że do zobaczenia później” - powiedział jeden z nas głupio, kiedy dotarliśmy do zakrętu, pośród tłumu samochodów i pieszych przepychających się do domu w godzinach szczytu i złej pogodzie. Po tej uwadze nastąpiła krótka pauza, podczas której poczułam, że powinno się przytulić, coś bardziej intymnego niż niezręczne wpatrywanie się w osobę, z którą tak wiele dzieliłam.

„Tak, powinienem iść” - odpowiedział drugi. Odwróciłem się do niego plecami, żeby przejść śliskim chodnikiem do stacji kolejowej - w końcu sam.


Obejrzyj wideo: Sposób na tanie przejazdy TAXI po mieście - MyTaxi Match