Ochrona polaroida: wywiad ze Scottem Hammondem

Ochrona polaroida: wywiad ze Scottem Hammondem


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Niedawno trafiłem na doskonałą witrynę fotograficzną o nazwie „The Lovely Road”.

Portoflio zawiera szereg fotografii polaroidowych, minimalistycznych i jednocześnie prowokacyjnie złożonych, ukazujących amerykańskie zaułki. Zaintrygowany, rozmawiałem z fotografem Scottem Hammondem o jego wyjątkowym stylu i motywacji do uchwycenia tych chwil w czasie.

BNT: Jakiego rodzaju aparatu używasz do swoich ujęć?

Scott Hammond: Fotografuję z Instant Polaroid Sun 660. Ma prostą funkcję autofokusa, którą lubię.

Co Ci się podoba w aparacie i jego wpływie na Twoje zdjęcia?

Cóż, podoba mi się, że obrazy nie są idealne. Są bardzo ziarniste, a kolory nadmiernie nasycone. To sprawia, że ​​zdjęcie wydaje mi się bardziej realne. Chociaż bardzo łatwo można nim manipulować, myślę, że istnieje powszechne założenie, że kiedy widzisz polaroida, to jest to, czym jest.

Odcisk polaroidowy jest pojedynczy. To własny wydruk i negatyw. Jest tylko jeden. To jak mały artefakt czasu i miejsca, który możesz zabrać ze sobą. Idealnie pasuje do Twojej tylnej kieszeni. Zbieram polaroidy jak karty baseballowe. Mam ich pełne pudełka po butach. Poza tym wydaje się, że polaroidy i moja tematyka idą ręka w rękę.

Co zamierzasz zrobić na swoich zdjęciach, czy to osoba, miejsce czy rzecz?

Do zrobienia czegoś podchodzę bardzo klinicznie. Myślę, że moim zamiarem jest sfotografowanie obiektu takim, jakim jest, naprawdę tak, jak wszyscy go widzą.

Ale także w sposób, w którym nie oceniam. Naprawdę nie chcę mówić, że myślę, że coś jest piękne lub obrzydliwe, ale po prostu pokazać temat, który tam stoi. Pozwalam widzowi zdecydować, co myśli o moim temacie. Jedyne, co robię, to mówię, że uważam, że warto zachować ten moment lub miejsce. Często też nie wiem dlaczego.

Jeśli spojrzysz na wiele moich zdjęć razem, zobaczysz, że większość z nich została zrobiona dokładnie w ten sam sposób; głowa na środku i na środku. To tylko moja metoda zbierania. Żaden temat nie jest ważniejszy od drugiego. To cała kolekcja ma znaczenie i składa oświadczenie.

Wymień kilku swoich ulubionych fotografów i dlaczego?

Oczywiście każdy dokumentalista musi powiedzieć Walker Evans. Zbiór jego prac „Simple Secrets” był moją pierwszą fotoksiążką, którą kupiłem. Nie wiem, ile razy to przeglądałem. To niesamowite, jak bez wysiłku sprawia, że ​​fotografia wygląda. Myślę, że właśnie dlatego wielu ludzi z głównego nurtu nie rozumie piękna jego pracy.

Podziwiam też Stephena Shore'a, Doretheę Lange, Jeffa Brouwsa i Williama Egglestona. Wszyscy fotografują bardzo podobne rzeczy, może nawet te same dokładne rzeczy. Ale każdy ma bardzo odmienny styl.

Shore's „American Surfaces” towarzyszył mi podczas kilku podróży po całym kraju.

Dlaczego lubisz robić zdjęcia?

Fotografia jest dla mnie bardzo terapeutyczna. Podoba mi się spokojna jazda bez celu, dopóki nie natrafię na to zdumiewająco banalne nic, co wydaje mi się, jeśli nie zrobię mu zdjęcia w chwili, gdy go zobaczę, będzie to powiew wiatru i nigdy nie zostanie zapisany kiedykolwiek istniał.

Wydaje mi się, że w tym względzie również istnieje poczucie pilności. Muszę zrobić te zdjęcia, bo jeśli tego nie zrobię, nie mogę być pewien, że zrobi to ktoś inny.

Mam też przymus zbierania. Zawsze taki byłem. Odkąd byłam mała kolekcjonowałam komiksy, zabawki, broszury, podkładki, pocztówki. Szczególnie pocztówki. Lubię te, na których jest tylko zdjęcie motelu lub odcinka autostrady. Myślę, że duży wpływ na moje zdjęcia mają pocztówki.

Więcej zdjęć Scotta można znaleźć w jego witrynie internetowej „The Lovely Road”.

Technorati Tags: fotografia, polaroid, wywiad, podróże


Obejrzyj wideo: #Gość Zawodowiec - Patryk Kun