The Giving Lens: Edukacja fotograficzna i zrównoważony rozwój

The Giving Lens: Edukacja fotograficzna i zrównoważony rozwój


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Postęp Colby'ego Browna jako fotografa i jego organizacja The Giving Lens to przykład wykorzystania mediów społecznościowych do budowania prawdziwej społeczności.

W fotografiach Colby'ego Browna JEST KLASYCZNY. Potrafi trzymać się znanych, kultowych krajobrazów - Tajlandii, Patagonii, Tetonów, Himalajów - i nadal ma swoje obrazy opowiadające oryginalne historie.

W ciągu mniej niż dziesięciu lat Colby stał się profesjonalnym fotografem z hybrydową organizacją zajmującą się edukacją fotograficzną i zrównoważonym rozwojem o nazwie The Giving Lens, a także jedną z największych obecności w mediach społecznościowych w Internecie. Ponad 700 tys. Osób ma go w swoich kręgach w Google+ i wydaje się, że nieustannie pragnie pomagać ludziom w nauce zostania fotografami, znalezieniu odpowiedniego sprzętu i śledzeniu najnowszych technologii.

W zeszłym tygodniu odbyłem kilka rozmów przez Skype'a z Colbym. Oto kilka najważniejszych informacji z naszego konwoju:

[DM] Jak ukształtowała się Twoja trajektoria jako fotografa od wczesnych etapów do teraz jako profesjonalisty?

[CB] Robię to „zawodowo” (to zawsze zabawne słowo)… Robię to na pełny etat przez ostatnie 8 lat. Właściwie nigdy nie uczyłem się. Nauczyłem się. Jedyne zajęcia, w których brałem udział, były w 7 klasie.

Zacząłem podróżować, gdy miałem 17 lat. Pojechałem do Kostaryki na wycieczkę typu Habitat for Humanity, a potem przez cały czas na studiach podróżowałem do Nowej Zelandii i Australii i naprawdę uzależniłem się od tej kontrastowej natury życia, która istnieje poza granice tego, co postrzegamy jako dla nas codzienne życie, co jest inne dla wszystkich na całym świecie.

A kiedy skończyłem szkołę, w zasadzie sprzedałem wszystko, co miałem. Pracowałem… Miałem prawdziwą pracę przez około sześć miesięcy. Ale sprzedałem wszystko i pojechałem do Kolumbii Brytyjskiej (mam podwójne obywatelstwo). Tam na górze doszedłem do naiwnego wniosku - jak robi to obecnie wielu fotografów - „Jak mogę podróżować po świecie i zobaczyć to wszystko? Hej, zostanę fotografem ”.

Więc nie mając pojęcia, co robię, kupiłem cyfrową lustrzankę, Canon XTi, kilka obiektywów i zacząłem pożerać każdą książkę, jaką mogłem znaleźć, po prostu ucząc się fizyki światła i ekspozycji.

Wygląda na to, że ludzie albo są nauczycielami z natury, albo nimi nie są, a ty zdecydowanie jesteś nauczycielem. Jak ogólnie nauczanie fotografii pasuje do twojej pracy?

Myślę, że każda forma sztuki ma bardzo subiektywny charakter. I jako fotograf, jako artysta, włożyłem w swoje prace odrobinę siebie. Moje obrazy są w zasadzie reprezentacjami zamrożonych chwil z czasów, w których widziałem, jak doświadczyłem życia.

Ale to taka jednokierunkowa ulica, kiedy patrzy się na nią tylko z tej perspektywy, i zawsze nauczyłem się, że dzielenie się jest dla mnie ogromną częścią artyzmu, nie tylko dzieleniem się moimi zdjęciami, ale także ekscytacją, pasją.

Kiedy zacząłem podróżować, znalazłem o wiele więcej ludzi, którzy byli w zgodzie z tym, kim jestem jako osoba, byli to po prostu przypadkowi ludzie. Prowadziłam godzinne rozmowy, trzygodzinne rozmowy na przypadkowych rynkach w Azji Południowo-Wschodniej, Ameryce Południowej, Afryce lub gdziekolwiek to było. A znajdując tych podobnie myślących ludzi… karmisz się tą pasją, tym podekscytowaniem, które widzisz w ludzkich oczach.

Ponieważ branża fotograficzna wprowadziła tak wiele zmian w ciągu ostatnich 10 lat - nadejście technologii cyfrowej, która naprawdę umożliwiła ludziom artystyczne wyrażanie siebie - idealnie pasowało. Oczywiście jako fotograf muszę zarabiać na życie, a rzeczywistość jest taka, że ​​jest tak wielu ludzi, którzy kupują te niedrogie aparaty cyfrowe i uczą się wyrażać siebie (czego nigdy wcześniej nie nauczyli się), że tworzy to duża, nie tylko baza klientów, ale także mnóstwo „świeżych oczu” w branży, które chcą się w to zaangażować.

Masz godną uwagi obecność w mediach społecznościowych (w tym ponad 700 tys. Obserwujących w Google+). W jaki sposób media społecznościowe pomogły ci w rozwoju?

Myślę, że media społecznościowe to dla większości fotografów coś w rodzaju 800-funtowego goryla w rogu pokoju. Działa na innym poziomie dla większości kreatywnych umysłów, wykorzystując analogię lewej półkuli do prawej półkuli. Dzięki postępowi technologii i możliwościom, takim jak Google+ - z wykorzystaniem Google+ Hangouts do prowadzenia wideokonferencji w dowolnym miejscu na świecie z udziałem do 10 osób i transmisji na żywo - daje to o wiele więcej możliwości, aby naprawdę połączyć się z bazą użytkowników. W ciągu ostatnich 10 lat nastąpił rozłączenie z cyfrową interakcją ze współpracownikami, klientami lub klientami, kiedy to cyfrowa rzeczywistość naprawdę przejęła rolę w osobistej interakcji.

Myślę, że wahadło zaczyna się kołysać w drugą stronę, gdzie ludzie naprawdę chcą poznać cię jako jednostkę. A ja używam mediów społecznościowych i sieci społecznościowych nie tylko do nawiązywania kontaktów z innymi kreatywnymi umysłami w branży, ale także do poznawania ludzi. Prawie cały czas spędzam na marketingu w mediach społecznościowych, ale to się opłaca. Każdego tygodnia dostaję setki e-maili, a ludzie wspominają o mnie w sieciach społecznościowych, zadają mi pytania, a ja zawsze staram się odpowiedzieć wszystkim. Przyjmuję podejście do sieci, o którym „nigdy tak naprawdę nie wiesz”. Nigdy nie wiesz, kto będzie klientem, nigdy nie wiesz, kto będzie klientem, nigdy nie wiesz, kto zostanie przyjacielem.

To jest coś, co kocham. Serwisy społecznościowe to jedna z tych rzeczy, do których wielu fotografów jest zmuszonych. Myślę, że za każdym razem, gdy czujesz się zmuszony do zrobienia czegoś, wymaga to dużej kreatywności. Myślę, że to widać, ponieważ kocham to i sprawia mi to przyjemność.

Kiedy i jak doszło do powstania The Giving Lens?

Jako fotograf podróżniczy nieustannie pokazywałem / nieustannie doświadczałem jednokierunkowej ulicy, która podróżuje. Może mamy tydzień, może miesiąc, może dwa, trzy miesiące, ale odwiedzamy te piękne kraje, robimy zdjęcia tych niesamowitych kultur. Może wydamy trochę pieniędzy wewnątrz lokalnych społeczności. Poznajemy ludzi. Może wyślemy im kilka zdjęć, ale to wszystko. Wracamy, sprzedajemy nasze obrazy, może dostaniemy z tego przyszłe prace, ale nigdy nie miałem co do tego racji.

Przez lata od 2009 r., Kiedy po raz pierwszy wpadłem na pomysł, aby coś odwdzięczyć się, dopiero w ciągu ostatnich 12 miesięcy Giving Lens zaczęło nabierać własnego kształtu organicznie. Zasadniczo The Giving Lens to połączenie edukacji fotograficznej, warsztatów i wycieczek z projektami zrównoważonego rozwoju. Współpracujemy z lokalną organizacją w kraju goszczącym i pracujemy z nimi, aby opracować plan podróży, który pozwoli ludziom rozwijać swoje umiejętności fotograficzne i oddawać w znaczący i namacalny sposób. Staramy się dać ludziom poczucie - w stosunkowo krótkim czasie - jak to jest żyć w tych krajach i pracować dla tych organizacji.

W tym roku zajmujemy się edukacją dzieci w Nikaragui, wsparciem dla sierot w Peru, współpracujemy z masajami w Tanzanii, wsparciem dla uchodźców w Jordanii, a następnie edukacją kulturalną w Izraelu i Palestynie.

Kim są zazwyczaj uczestnicy Twojego programu?

To dobre pytanie. Kiedy pracowałem z National Geographic, to była jedna rzecz, która naprawdę mnie niepokoiła - i to niekoniecznie jest negatywna - ale byli nastawieni na znacznie zamożniejszą klientelę. W The Giving Lens staramy się obniżyć nasze ceny, między 1800 a 3000 USD. Powodem, dla którego możemy to zrobić, jest to, że TGL pobiera niewielką obniżkę, aby pokryć nasze koszty ogólne, a następnie daje zwykle 60-80% organizacji, aby mogła zebrać pieniądze. Nie robimy tego dla pieniędzy, więc nie musimy brać dużych porcji, co obniża cenę, dając nam wciągającą, zazwyczaj młodszą bazę. Chcemy, aby był bardziej przystępny cenowo, aby ludzie mieli realną szansę na skorzystanie z tych możliwości, a nie tylko ludzie, których stać na dziesięć tysięcy dolarów na dziesięciodniową wycieczkę.

Fotografowie: Należy pamiętać, że TGL ma jeszcze kilka wybranych miejsc na wycieczkę do Nikaragui, aby pomóc w walce o edukację dzieci z lokalną młodzieżą w Granda. Kontakt po więcej informacji. Ciesz się poniższym wyborem zdjęć Colby'ego Browna.

1

Cuernos del Paine Sunrise

Torres del Paine NP, Chile - Patagonia - 2010

6

Oświetlona światłem księżyca Cerro Torre

Cerro Torre, Park Narodowy Los Glaciares, Argentyna

8

Dający obiektyw: warsztaty grupowe


Obejrzyj wideo: Zrównoważony rozwój. Jak chcą nas zniszczyć?!