Jak przejść od blogowania podróżniczego do dziennikarstwa podróżniczego

Jak przejść od blogowania podróżniczego do dziennikarstwa podróżniczego

Dołącz do rosnącej społeczności tysięcy dziennikarzy podróżniczych i rozwijaj swoje umiejętności pisania o podróżach, fotografii i filmu na kursie w MatadorU.

POZWÓL MI PRZEDMOWAĆ to, powtarzając coś, co powiedziałem w innym miejscu: nie patrzę na pisanie w kontekście sądów wartościujących. Dziennikarstwo podróżnicze nie jest „lepsze” niż blogowanie podróżnicze: dla mnie nie ma pisania, które jest dobre lub złe, lepsze lub gorsze; wszystko jest po prostu odbiciem motywacji, doświadczenia i wpływów. Kontekst, zastosowanie i odbiorcy Twojej pracy odzwierciedlają Twój rozwój jako pisarza, człowieka. To, co cię teraz (lub twoją publiczność) porusza, może cię znudzić później lub odwrotnie.

Zatem celem porównania tych dwóch form jest pomoc w zidentyfikowaniu ich cech i dostarczenie kilku spostrzeżeń tym, którzy chcą popchnąć swoje pisanie w nowym kierunku. Jako część mojego wczesnego szkolenia jako pisarza przybierało formę bycia reporterką z małego miasteczka, chciałem podkreślić pewne aspekty podstawowego dziennikarstwa, których młodsi pisarze - szczególnie ci, których początkiem pisania są blogi podróżnicze - mogą nie być. doświadczył.

Przyjmij rolę reportera.

Ukończyłem z dyplomem z języka angielskiego. Nie chodziłem do szkoły dziennikarstwa. Nikt nie nauczył mnie odwróconej piramidy ani tego, czym jest „orzechowy graf” i jestem za to w pewnym sensie wdzięczny. Zostałem reporterem przez głupie szczęście. Po wygraniu konkursu na kreatywne pisanie w naszej lokalnej gazecie zdarzyło mi się spotkać redaktora na przyjęciu u sąsiada. Po krótkiej rozmowie powiedziała, że ​​szuka kogoś, kto „relacjonowałby spotkania w mieście”. Powiedziałem jej, że spróbuję, co sprawiło, że nagle stałem się „reporterem”.

… Gdy tylko powiesz ludziom, że jesteś dziennikarzem, daje to wymówkę, aby tam być i pisać o tym, gdzie jesteś, z kim jesteś.

Chociaż wtedy nie było to coś, czym aktywnie chciałem się stać, chciałem pisać i chciałem zarabiać na pisaniu. Ale niezamierzona lekcja, której się nauczyłem - i ostatecznie najcenniejsza lekcja tutaj - jest taka, że ​​gdy tylko ludzie pomyślą, że jesteś dziennikarzem, masz automatyczną wymówkę, aby tam być i pisać o tym, gdzie jesteś, z kimkolwiek jesteś . Daje ci okładkę, uzasadnienie do zadawania pytań i robienia notatek, co stanowi 75% całej gry.

Zastanów się przez chwilę nad archetypowym obrazem współczesnego blogera podróżniczego. Wyobraź ją, powiedzmy, w Cafe Britanico w Buenos Aires. Z głową w dół pisze na komputerze lub pisze w notatniku, nie rozmawiając z nikim. W rzeczywistości cała jej mowa ciała i akt samotnego pisania wywołują rodzaj separacji, wykluczenia, wygnania. Nie przeszkadzaj mi, robię tutaj ważne notatki dla siebie.

Co będą zawierać te notatki?

Teraz zmień persona. Weź tę samą osobę, ale zamiast blogerki, daj jej teraz rolę „dziennikarki podróżniczej”. Załóżmy, że zna hiszpański. Stworzyła misję ad hoc poświęconą „kulturze podróży w Buenos Aires”, aby gdziekolwiek się udać, mogła szybko wyjaśnić ludziom: „Jestem dziennikarzem realizującym projekt dotyczący turystyki w Argentynie. Czy możesz mi powiedzieć, kiedy zacząłeś tu pracować? ” Zanim usiądzie, prosi o to kelnerowi, barmanowi. Po krótkim wywiadzie siada, następnie zaczyna robić notatki.

Co teraz będą zawierać jej notatki? Jak zmienił się jej profil / interakcja?

Chodzi o to, że nie potrzebujesz żadnego formalnego szkolenia, aby zostać dziennikarzem. Chociaż z pewnością pomaga, wszystko to naprawdę ma znaczenie jest to, że przyjmujesz tę rolę. Wystarczy mieć awaryjne pytanie / misję, którą możesz powiedzieć ludziom (i sobie). Jest to szczególnie przydatne - naprawdę krytyczne - dla takich jak ja, którzy są nieśmiali, jeśli chodzi o interakcje społeczne.

Nigdy nie przegap okazji, aby wejść w tryb czuwania.

Podczas wędrówek po Patagonii z innym redaktorem Matadora i Matadorem U Deanem Joshem Johnsonem dużo rozmawialiśmy o tym, jak blogowanie podróżnicze może sprowokować często niepożądany sposób myślenia: czy powinienem ____ [aktywność podczas podróży] tylko po to, aby móc o tym pisać na blogu?

„Tryb dziennikarski” jest podobny pod tym względem, że może stymulować odkrywanie historii, ale zamiast zbliżać się do danego doświadczenia lub miejsca w celu internalizacji go na blogu, sięgasz poza siebie, szukając historii innych osób, które nigdy nie mówiono inaczej.

Inną różnicą w stosunku do „trybu dziennikarskiego” jest to, że może on wystąpić w dowolnym miejscu i czasie. Nie musisz podróżować. Możesz być w środku pubu, zabrać swoje dzieci do muzeum lub zatrzymać się w lokalnym Habitat for Humanity. Możesz zadawać pytania ludziom pod pozorem bycia dziennikarzem prawie wszędzie.

Zrozum pytania „5Ws” lub „Journo 101”.

Punktami wejścia do dziennikarstwa są pytania. Musisz się porozumieć. W dziennikarstwie istnieje formalna struktura znana jako „Pięć W”, przy czym założenie jest takie, że za każdym razem, gdy opowiadasz artykuł, powinieneś mieć ramy oparte na faktach:

  • WHO?
  • Co?
  • Gdzie?
  • Kiedy?
  • Czemu?

Chociaż te pytania koncentrują się wokół tradycyjnych wiadomości, struktura jako całość zawiera ważne wnioski. Po pierwsze, na żadne z pytań nie można odpowiedzieć „tak” ani „nie”. Wszystkie wywołują fakty (miejmy nadzieję). Istnieje sztuka zadawania pytań, które wprowadzają rozmówców w narracyjne lub anegdotyczne sposoby udzielania odpowiedzi. Świetną sztuczką na to jest pytanie „kiedy?” Kiedy przeprowadziłeś się do Buenos Aires? Kiedy zacząłeś pracować w Cafe Britanico? „Kiedy” w naturalny sposób prowadzi do podania przez podmiot chronologii, po której często następują jego motywacje, które mogą wskazywać na pewne podteksty lub sugestie dotyczące większych historii. Na przykład kelner z Britanico może powiedzieć, że jego rodzina przeniosła się do Buenos Aires w połowie lat 80-tych po zakończeniu dyktatury.

Drugim wnioskiem jest zwrócenie uwagi, jak odpowiedzi na te pytania umieszczają wydarzenia, ludzi i miejsca w kontekście faktycznym.

Unikaj dekontekstualizacji.

Kontynuując powyższy punkt, w dziennikarstwie chodzi o kontekst. Weźmy na przykład pierwszy akapit tego posta na popularnym blogu podróżniczym:

Przerażone spojrzenie Rachel mówiło wszystko. Taksówkarz ledwo zauważył dziewczynę, gdy stała za naszym oknem z głową przyciśniętą do szyby, powoli przykładając dłoń do ust w geście jedzenia. Nie mogła mieć więcej niż 8 lat. Jej podarte ubranie i wychudzona twarz sugerowały, że doświadczyła czegoś więcej niż ośmiolatka powinna.

Wciąż błąkała się po samochodach 4x4, BMW, mercedesach i wszystkim innym, czym jeżdżą klasy uprzywilejowane w Indonezji. O ile mogłem zobaczyć, nikt nie dał jej pieniędzy. Rozejrzałem się i zauważyłem, że nie była tam jedyna. 7 lub 8 innych brodziło w korku w poszukiwaniu hojności.

Zwróć uwagę, że zamiast opowiadać w określonym, przejrzyście sformułowanym kontekście (na przykład - „Podróżując po Indonezji…”) lub opisywać temat w określonym kontekście (np. - „… spotkaliśmy małą dziewczynkę o imieniu ______. Ma osiem lat, i mieszka w najbiedniejszej dzielnicy Dżakarty… ”) blog streszcza małą dziewczynkę, używając jej jako zastępcy„ ubóstwa w Indonezji ”, a następnie sugeruje, jak czytelnik powinien zareagować, mówiąc„ Z przerażeniem Rachel ”: to wszystko."

Chociaż autorzy tego bloga prawdopodobnie mieli dobre intencje i nie zamierzali świadomie przywłaszczać sobie walki dziewczyny, dekontekstualizując ją, skutecznie ją odczłowieczali, zmieniając ją w symbol.

Ale co by było, gdyby autorzy zamiast tego zastosowali 5W:

WHO?

Może otworzyli się przez przejrzyste stwierdzenie, kim są, a później przedstawili dziewczynkę, właściwie rozmawiając z nią, pytając o nią „kierowcę”, próbując dowiedzieć się, kim ona jest, zamiast po prostu obserwować ją przez okno?

Co?

Co właściwie robili w Indonezji? Czy byli tam specjalnie po to, aby coś sfotografować? Aby nauczyć się języka? Aby udokumentować coś konkretnego?

Gdzie?

W przeciwieństwie do zdekontekstualizowanej „ulicy” pełnej „samochodów 4x4, BMW, Mercedesów i wszystkiego, czym jeżdżą klasy uprzywilejowane”, co by było, gdyby podali nam dokładne lokalizacje, nazwy miejsc i lokalne punkty orientacyjne, aby pomóc czytelnikowi w sceny na parterze?

Kiedy?

Kiedy dokładnie to się stało? Czy to było rano, po południu? Który to był rok Czy było to trzęsienie ziemi po kwietniu 2012 roku? Czy był to okres szczególnie burzliwy politycznie, czy też okres szczególnie trudny ze względu na czynniki ekonomiczne, środowiskowe lub inne czynniki społeczne?

Czemu?

Co oprócz zdekontekstualizowanej „biedy” grało tutaj? Czy istniały czynniki specyficzne dla rodziny tego konkretnego pacjenta? Pochodzenie? Czy wystąpiły czynniki ekonomiczne lub środowiskowe, które zmusiły jej rodzinę do przeniesienia się ze wsi do miasta?

Chociaż tego rodzaju raportowanie śledcze może być niewykonalne lub nieodpowiednie bez odpowiedniego przeszkolenia i umiejętności (zwłaszcza umiejętności językowych), chodzi po prostu o rozważenie, w jaki sposób można zapewnić kontekst, który (a) informuje czytelnika o podstawowych czynnikach, / społeczne / ekonomiczne „ukształtowanie terenu” oraz (b) przedstawia postać jako rzeczywistą osobę istniejącą w prawdziwym świecie, nigdy karykaturę lub bezimienną abstrakcję.

Znajdź i uwzględnij odpowiednie badania oraz podaj właściwą atrybucję.

Pokrewną koncepcją zapewniającą kontekstualizację tematów i narracji jest poszanowanie i właściwe przypisywanie materiału źródłowego. Na przykład na powyższym blogu, jeśli autorzy zdecydowaliby się zająć niektórymi z „dlaczego?” być może zbadali tendencje migracji ze wsi do miast w Indonezji, a następnie włączyli te odkrycia do swojego tekstu, podając właściwe przypisanie.

Nawet na znacznie bardziej przyziemnym poziomie, za każdym razem, gdy udostępniasz informacje, artykuły, zdjęcia - w ramach swojej pracy lub po prostu za pośrednictwem mediów społecznościowych - dobre dziennikarstwo polega na tym, aby uzyskać prawidłowe informacje o autorze / zdjęciu / źródle.

Nie publikuj po prostu losowego zdjęcia na Facebooku i opatrz go podpisem „Świetne zdjęcie!” Zapamiętaj co najmniej dwa z 5W: WHO wziął to? Gdzie? Zawsze udzielaj kredytu.

Staraj się uzyskać mocne cytaty i „głosy” innych osób.

Na koniec, łącząc wszystkie te inne punkty: Ostateczną „misją” dziennikarza podróżniczego jest nagrywanie głosów innych, dokumentowanie tego, co inni bohaterowie faktycznie mówią i robią, w przeciwieństwie do zwykłego opowiadania swoich wrażeń z miejsca / ludzi / kultury .

Samo „usłyszenie” tego, co indonezyjska dziewczyna faktycznie powiedziała własnymi słowami, mogło być o wiele bardziej zapadające w pamięć, emocjonalne i budujące niż tysiąc słów autorów opisujących, jak czuli się widząc ją.

Bądź na bieżąco z informacjami o dziennikarstwie podróżniczym. W międzyczasie możesz dowiedzieć się więcej na MatadorU.

* Program MatadorU wykracza poza typowe zajęcia z pisania o podróżach, pomagając ci robić postępy w każdym aspekcie twojej kariery jako dziennikarza podróżniczego.


Obejrzyj wideo: Ile kosztuje high endowy komputer w Japonii?