Narracja samoświadoma a zaabsorbowana sobą w pisaniu podróżniczym

Narracja samoświadoma a zaabsorbowana sobą w pisaniu podróżniczym


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

W naszej ciągłej dyskusji o pisaniu podróżniczym przyglądamy się patosowi i różnym formom narracji. Dołącz do rosnącej społeczności tysięcy dziennikarzy podróżniczych i rozwijaj swoje umiejętności pisania o podróżach, fotografii i filmu na kursie w MatadorU.

W OSTATNIM TYGODNIU BADALIŚMY, jak nierozpoznanie retoryki może podważyć intencje pisarza, często przekształcając pisanie w „trudną sytuację” lub podróżniczą „pornografię”. Dzisiaj, w kolejnym fragmencie nowych lekcji z MatadorU, przyjrzymy się podobnym koncepcjom z innej perspektywy: poziom samoświadomości narratora.

Oto dwie kluczowe koncepcje patos i samoświadomośćprzy czym ta ostatnia ma wiele powiązanych pojęć: zaabsorbowanie sobą, wymazanie siebie i samoocena.

Dla naszych celów patos można zdefiniować jako:

jakość dzieła sztuki lub pisma, które budzi współczucie, współczucie, czułość lub inne emocje.

Samoświadomość może odnosić się do wielu rzeczy, na przykład:

  • Rozpoznawanie złudzeń, dobry / zły osąd, złudzenia i motywacje
  • Świadomość niedociągnięć, ograniczeń, niepowodzeń (lub odwrotnie, talentów, prezentów, szczęścia)
  • Akceptacja (lub odrzucenie) własnego życia, planów, kultury, kariery
  • Świadomość własnej roli lub „miejsca” w społeczeństwie lub jako lokalny / podróżnik

W kontekście pisania sposób, w jaki narrator wyraża (lub nie wyraża) poczucia samoświadomości, może bezpośrednio wpływać na poziom patos czytelnik doświadcza.

Zaabsorbowany sobą narrator i „oklaski”

Często początkujący pisarze i blogerzy opowiadają historie w sposób tak pochłonięty sobą, że (jak na ironię) nie wiedzą, jak brzmią. Tego rodzaju historie zazwyczaj rzucają narratora i jego / jej wyczyny w rodzaj heroicznego światła, tak jakby czytelnik miał po prostu klaskać, ponieważ narrator podróżował, powiedzmy, do Kostaryki lub zajmował się pewną czynnością, taką jak zabranie lot balonem lub, w poniższym przykładzie, kupowanie orzechów kokosowych od lokalnego sprzedawcy:

Skręciliśmy za róg, zatrzymaliśmy się przy jednym ze straganów w rzędzie straganów z kokosami. Wykonałem pantomimę; kobieta wybrała dwa małe, ładnie ogolone kokosy, rozerwała je maczetą i wręczyła nam w plastikowych torebkach. Ostrożnie umieściła słomki w wyciętym otworze. Uśmiechnęła się szerokim, ciepłym uśmiechem i podziękowała.

- Człowieku, ludzie są tu mili - zauważył Jacob, biorąc głęboki łyk.

Ukłoniłem się.

Ta konkretna historia próbowała przeanalizować złożony temat - potrzebę narratora do walidacji przy wyborze programów studiów za granicą - ale zamiast być świadomym tej potrzeby, zamiast opowiadać historię o niej doświadczenie, wszystko kręci się wokół JEJ, która zatyka lub blokuje poczucie patosu u czytelnika. Historia kończy się, gdy narrator i inna postać popijają kokosy i dosłownie idą w zachód słońca, jakby błagając czytelnika o brawa.

Ponieważ są one tak powszechne w zgłoszeniach dotyczących podróży, redaktorzy Matadora mają na to skrótowe określenie; nazywamy takie utwory „kawałkami aplauzu”.

Samounicestwienie i auto-deprecjonowanie

Ale z drugiej strony, gdyby narratorka wyraziła samoświadomość w przystępny dla czytelnika sposób, byłaby okazja, by poczuć wobec niej pewien patos, a co więcej, potrzebę potwierdzenia.

Dwa z najprostszych - a jednak często pomijanych - sposobów wyrażania samoświadomości to zniesienie samego siebie i samoocena.

Samounicestwienie to w zasadzie „zejście z drogi” narracji. W przeciwieństwie do usiłowania uczynienia narratora w centrum akcji, a zwłaszcza jego wyczyny brzmią „heroicznie”, narrator samoistny bagatelizuje to, co robi, zamiast skupiać się na zewnątrz. Zwróć uwagę, jak to działa w tym, co inny pisarz mógł potraktować jako „heroiczny” moment, zdobywając Mt. Katahdin w Maine:

Na szczycie panuje tłum i dobroduszność. Na kamieniach jest niezręczne miejsce, radosne zrozumienie, nie tylko wyraźnego osiągnięcia szczytu, ale także pokory w centrum 360 stopni praw poza nami.

To dosłownie punkt kulminacyjny, „osiągnięcie”, a jednak narrator uważa za „pokorę w centrum” - pomagając stworzyć w czytelniku poczucie patosu, wspólnej radości.

Narrator, który sam się przytępia

Innym sposobem, w jaki narrator może wyrazić swoją samoświadomość, jest samoocena lub lekceważenie / żartowanie na temat wyczynów. Przykład:

Miałem dwadzieścia jeden lat i pracowałem w Bagdadzie, kiedy wpadł mi do głowy pomysł przeprowadzki do Kirgistanu. Pracowałem w ambasadzie USA jako analityk medialny z moim chłopakiem Farrellem, facetem, którego poznałem na zajęciach z arabskiego na uniwersytecie, który w jakiś sposób przekonał mnie (i moich rodziców), że dobrym pomysłem byłoby pójście za nim na strefę wojny.

W przypadku samooceny prawie zawsze pojawia się element humoru, który może pomóc rozjaśnić - i, jak na ironię, uczynić jeszcze bardziej przejmującymi i emocjonującymi - pewne sytuacje lub tematy. Z reguły jeśli możesz rozśmieszyć czytelnika, będzie chciał czytać więcej.

* Program MatadorU wykracza poza typowe zajęcia z pisania o podróżach, pomagając ci robić postępy w każdym aspekcie twojej kariery jako dziennikarza podróżniczego.


Obejrzyj wideo: Group Therapy for Anxiety u0026 Depression