Zniszczenie śmiałego, dziwnego snu Alberta Barnesa

Zniszczenie śmiałego, dziwnego snu Alberta Barnesa


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Kiedy studiowałem historię sztuki w college'u, często spotykałem się z nazwą „Fundacja Barnesa” pod obrazkami w moich podręcznikach. W przeciwieństwie do innych muzeów przedstawionych na tych stronach, Barnes nie znajdowało się w sercu metropolii, takiej jak Paryż, Londyn czy St. Petersburg, ale w mieście znanym jako Lower Merion w Pensylwanii, na przedmieściach na północny zachód od Filadelfii.

To miejsce na uboczu nie było przypadkiem. Albert C. Barnes, bogaty i ekscentryczny człowiek, który zgromadził skarbnicę arcydzieł artystów takich jak Matisse, Van Gogh, Picasso, Monet i Renoir - teraz wart od 20 do 30 miliardów dolarów (ale na tym poziomie, kto liczy?) - trzymał się z daleka od elitarnego społeczeństwa Filadelfii po pierwszej publicznej wystawie jego prac w 1923 r., Który został zniszczony przez establishment artystyczny miasta.

Wiele lat później gusta zmieniły się radykalnie na korzyść Barnesa, a miasto Filadelfia, a zwłaszcza jego Muzeum Sztuki, rzuciło zazdrosne spojrzenie na Fundację Barnesa, prawdopodobnie największą kolekcję sztuki, jakiej prawie nikt nie widział. Wynikało to nie tylko z jego lokalizacji, ale także z surowych ograniczeń dotyczących odwiedzających. Za życia Barnesa przyszli goście musieli pisać listy z prośbą o przyjęcie do zrzędliwego milionera, który zaprzeczył takim jak poeta T. S. Eliot i powieściopisarz James Michener. Bardziej interesował go obecność w swoim muzeum studentów sztuki niż celebrytów. Po jego śmierci godziny odwiedzin stały się bardziej regularne, ale były ograniczone, podobnie jak liczba osób, które mogły codziennie oglądać kolekcję.

Kilka lat temu zrealizowałem swoje życiowe marzenie o odwiedzeniu Fundacji Barnes, zarezerwowaniu biletu z wyprzedzeniem, wynajęciu samochodu i wyjechaniu do Merion, z jego kamiennymi i ceglanymi koloniami oraz gęstymi starymi dębami i krzewami, które dawały z aury spokojnego, dostojnego przywileju.

Sam budynek był solidną szarą fortecą z doryckimi kolumnami, otoczoną formalnym ogrodem i gładkim zielonym trawnikiem. Wewnątrz ciemne pokoje były wypełnione arcydziełami zwisającymi ciasno ze sobą, w stylu salonu, w ciężkich złotych ramach. Jest Seurat! A zaraz obok Cezanne. Spójrz tam, ukryty w tym kącie, Van Gogha! I nie zapomnij o tym arcydziele Matisse'a schowanym na klatce schodowej, rzuconym w cień.

Trudno było skupić się na jakimkolwiek konkretnym dziele sztuki, co było dokładnie zamiarem Barnesa, dla którego piękno zawiasów drzwi i obrazu były tym samym. Czułem presję, by przyjąć jak najwięcej, ponieważ wydawało się mało prawdopodobne, że wrócę w najbliższym czasie. To doświadczenie było oszałamiające, przytłaczające i niezapomniane.

W testamencie Barnes wyraźnie stwierdził, że jego kolekcja nigdy nie może zostać rozbita i nigdy nie może opuścić budynku w Merion, który zbudował, aby ją pomieścić. Kłopot polegał na tym, że fundacja, którą założył Barnes, nie miała środków niezbędnych do utrzymania muzeum. Zamiast stworzyć zarząd składający się z wybitnych bogatych ludzi, którzy mogliby z łatwością zebrać niezbędne pieniądze, aby wszystko działało, Barnes zostawił zarządzanie muzeum małej lokalnej, afroamerykańskiej uczelni o umiarkowanych dochodach, być może jako jeszcze jeden elity Filadelfii, których tak nienawidził. Gdy dom zaczął wymagać remontu, pieniędzy po prostu nie było.

Kryzys finansowy muzeum był okazją dla miasta Filadelfii, z pomocą kilku znanych organizacji non-profit i stanu Pensylwania, do zwrócenia się do sądu i uzyskania od sędziego unieważnienia nakazów woli Barnesa, historię przedstawioną dramatycznie (i niektórzy mówią jednostronnie) w filmie dokumentalnym Sztuka kradzieży. I tak, bez względu na to, czy był to spisek makiaweliczny, czy misja ratunkowa, miasto Filadelfia spełniło od dawna pożądane życzenie przeniesienia kolekcji do centrum miasta.

Fundacja Barnesa obchodzi obecnie rocznicę swojej przeprowadzki do Benjamin Franklin Parkway w centrum Filadelfii, tuż przy ulicy od Filadelfijskiego Muzeum Sztuki, którego przednie schody rozsławił film Rocky. Podczas gdy wcześniej muzeum mogło pomieścić tylko ograniczoną liczbę odwiedzających, dziś jest to najważniejsza atrakcja miasta, w której bilety są wyprzedane prawie codziennie.

Niedawno pojechałem do Filadelfii, aby zobaczyć nowy budynek, który z zewnątrz składa się z szeregu ładnych pudeł, niektórych z kamienia, a jednego, dramatycznie unoszącego się nad innymi, ze szkła. Po wejściu do budynku przeszedłem przez długie, przepastne lobby, które można (i jest) wynajmować na prywatne uroczystości. Stamtąd wszedłem do galerii, gdzie ze zdumieniem obserwowałem niemal dokładnie odtworzone pokoje starego budynku, aż do płóciennych ścian i układu obrazów. W rzeczywistości kilku docentów chwaliło się, że obrazy zostały zawieszone „w odległości szesnastej cala” od pierwotnego układu. Jedyna różnica polegała na tym, że galerie przepuszczały więcej światła, aby obrazy były lepiej widoczne.

Budynek jest gustowny, obrazy zadbane, goście zalewają. Wszystko powinno być dobrze.

A jednak, choć to wszystko dobrze brzmi, moja wizyta była trochę smutna. Tak pięknie i gustownie, jak to wszystko zostało zrobione, mężczyzna nie chciał tego zrobić ze swoimi rzeczami. Może to, czego chciał, było nierozsądne, głupie, mściwe, idealistyczne i dziwne. Ale czy to nie sprawiło, że Fundacja Barnesa stała się tak mityczna, tak interesująca?

To, co stało się z Barnesami, nie jest wyjątkowe dla Filadelfii, ani nawet dla świata sztuki. W naszej dzisiejszej kulturze istnieje tendencja do porządkowania rzeczy, przedstawiania wszystkich wyborów w tych samych lśniąco czystych, nowoczesnych pudełkach, bez uwzględnienia tego, co ginie w tłumaczeniu. Było coś miłego - i tak, być może elitarnego, w trudnej różnorodności przeszłości i obawiam się, że urok tej różnorodności może zniknąć.


Obejrzyj wideo: BO2: Sen Polifazowy + Sen świadomy 38:4


Uwagi:

  1. Petrus

    TAK, opcja jest dobra

  2. Lazzaro

    Wierzę, że się mylisz. Jestem pewien. Mogę to udowodnić. Napisz do mnie na PM, porozmawiamy.

  3. Grolkree

    Jest usuwany (ma mieszaną sekcję)

  4. Fem

    Tutaj nie ma nic do zrobienia.

  5. Fenris

    W tym coś jest. Teraz wszystko jest jasne, dzięki za wyjaśnienie.

  6. Inazin

    Wielkie dzięki za pomoc w tym pytaniu, teraz nie popełnię takiego błędu.



Napisać wiadomość