Wagon rodzinny w stylu balijskim

Wagon rodzinny w stylu balijskim


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Śmialiśmy się i pokazywaliśmy. Teraz tak się dzieje.

Publikuję zdjęcie, myśląc, że jestem słodki i zabawny. Moi przyjaciele i rodzina w „bardziej cywilizowanych” częściach świata są przerażeni (i lekko rozbawieni). Rozumiem tę reakcję. Kiedyś to miałem.

To zdjęcie przedstawia mnie na motocyklu. Z moją żoną. I dwoje naszych dzieci. Plus oczywiście pies leżący na podłodze. Nazywamy go żartobliwie „wagonem rodzinnym”, który w „bardziej cywilizowanych” krajach byłby zaśmieconym chipami i Cheerio minivanem z zatwierdzonymi pod względem bezpieczeństwa fotelami samochodowymi z podwójnymi pasami w trzecim rzędzie, z wypluwającym się rymowankami odtwarzacz DVD, zagłówki, i bagażnik na wózek na dachu.

Tutaj mamy zamiast tego motocykl.

Zdjęcie: autor

Jestem pewien, że wszyscy pamiętamy nasze pierwsze wrażenia z rodzinnych wagonów na Bali iw całej Azji. Czteroosobowe rodziny pokonują krawężnik, aby uniknąć ruchu. Okazjonalny pięciopak. Święty sześciopak. Telefon komórkowy schowany w kasku. Małpka na kierownicy, a między nogami worek ryżu. Czy ta kobieta karmi piersią? Następnie dostrzegamy skuter ze sklepu z zabawkami, motorower z wycieraczką i różne samochody z jedzeniem na kółkach. Motocyklowe szaleństwo to po prostu sposób na życie. Przyzwyczaisz się do tego. Przeważnie. Moim najbardziej szalonym widokiem w historii był mężczyzna jadący z ogromnym lustrem na kolanach. Był tak duży, że w ogóle nie widział drogi, ale wydawał się zadowolony, patrząc na swoje własne odbicie. I jakoś się nie rozbijał.

Na początku jesteśmy zawstydzeni (i lekko rozbawieni), ale w końcu kupujemy kask dla dziecka (który również mnie upokarzał). Wkrótce to oboje dzieci, kask dla dziecka, no i okej, pies też może przyjść. Ale tylko pod warunkiem, że przyniosę deskę surfingową.

Mówi się, że stajesz się tym, czemu się opierasz. A może po prostu: nie uderzaj, dopóki nie spróbujesz.

Przypuszczam, że działa tutaj większa metafora. Coś o naszej wrodzonej ludzkiej zdolności do adaptacji, racjonalizacji, ponownej kalibracji. Ale to nie jest metafora, tylko krótka wycieczka na plażę. Powiedziano mi, że każdego roku na Bali zdarza się szokująco wysoka liczba ofiar śmiertelnych na motocyklach, ale ciężko jest usłyszeć te statystyki przy wietrze w uszach i radosnych pohukiwań mojego trzyletniego chłopca, gdy pędzimy przez ryżowy skrót . Wulkan patrzy.

Tak to idzie. Ta historia byłaby skończona, ale dziś w drodze do domu zobaczyłem moją nową „najbardziej szaloną historię”. Ten widok znów mnie zawstydził (i rozbawił), jak świeżo upieczony turysta.

Jechał obwodnicą, gdzie ruch jest najszybszy i najbardziej intensywny na wyspie. Miał duży motocykl Scorpio i był odchylony do tyłu do pozycji w pełni rozłożonej, tak że mógł sterować dwoma bosymi stopami. Jego hełm był podciągnięty, tak jak podnosisz okulary przeciwsłoneczne do czoła i oburącz szczęśliwie pisał sms-a. A może grał w Angry Birds. Trudno powiedzieć, ponieważ kiedy podjechałem bliżej, żeby zrobić zdjęcie, skręcił w lewo i zniknął w korku Denpasar, nigdy nie rezygnując ze swojego statusu leżaka.

Wstrząśnięty. Umartwiony. Ale przede wszystkim cieszę się, że moi chłopcy tego nie widzieli.


Obejrzyj wideo: Dworek plus, dla każdego 60+ dworek, willa +! lub choć kamperek: