5 „doświadczeń kulturowych”, których nie warto mieć

5 „doświadczeń kulturowych”, których nie warto mieć


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Za każdym razem, gdy wracam z podróży, uwielbiam opowiadać historie o moich „doświadczeniach kulturowych”. jak bajecznie doczesny osioł.

Dowiedziałem się, że wiele doświadczeń kulturowych to kompletna bzdura. Przez większość czasu są pułapkami turystycznymi, w najlepszym razie wewnętrznym żartem mieszkańców na koszt turystów, podczas gdy inne po prostu nie są warte czasu, są niebezpieczne lub naganne. Oto 5.

1. Mona Lisa

Szczerze mówiąc, tak naprawdę nie „łapię” sztuki. Znam kilku ludzi robić „Zdobądź” sztukę i nie jest „otwarty”, aby powiedzieć, że są „obiektywnie błędne”. Ale nie trać czasu na Mona Lisę.

Luwr sam w sobie jest niesamowitym budynkiem, a spacerowanie po nim i natknięcie się na dzieła, które rozpoznajesz ze ścian wielu pokoi w akademiku, to świetna zabawa. Ale fizycznie malutka Mona Lisa jest trzymana za kuloodporną szybą w szalenie zatłoczonym pokoju. Z pocztówki uzyskasz lepszy widok.

W Paryżu jest miliard rzeczy do zrobienia. Sprawdź najpiękniejszą katedrę na świecie, Notre Dame, zaledwie kilka przecznic dalej, albo jeszcze lepiej, znajdź miejsce, które sprzedaje niesamowicie tani chleb i wino i daj się polać.

2. Całowanie kamienia z Blarney

Kamień z Blarney to kawałek skały znajdujący się na blankach zamku Blarney w Blarney w Irlandii. Nie mam pojęcia, skąd wzięła się nazwa kamienia. Legenda głosi, że jeśli pocałujesz Kamień z Blarney, otrzymasz „dar gadania”, czyli wielką elokwencję. Niezliczone osoby całują go od wieków.

Jeśli masz zamiar narysować linię, narysuj ją na kupie.

Pełne ujawnienie: nie pocałowałem Kamienia Blarney. Zanim dotarłem do Irlandii, już czytałem Chucka Palahniuka Podziemny krąg, w którym narrator, po upiciu się pewnej nocy z kolegami ze studiów, włamuje się do zamku i sika na Kamień z Blarney. Rozejrzałem się w Internecie, aby sprawdzić, czy coś takiego jest możliwe do zweryfikowania. Nie udało mi się uzyskać solidnego potwierdzenia.

Co ja zrobił znalezione są tysiące zdjęć ludzi całujących kamień. To jest właściwie gładki od liczby pocałunków. To samo w sobie jest przełomem. Statystycznie przynajmniej jedna z tych osób miała opryszczkę ust. Poza tym Irlandczycy wiedzą lepiej: dar gadania nie jest przyznawany, to talent, który zdobywa się i szlifuje przez wiele, wiele kufli.

3. Kopi Luwak

Kopi Luwak to niesamowicie droga kawa produkowana w Azji Południowo-Wschodniej. Jest tak droga, ponieważ w pewnym momencie każda fasola została zjedzona przez azjatyckiego cyweta palmowego - krewnego łasicy - a następnie wyrzucona. Producenci kawy wyciągają ziarna z kupy, palą je i serwują w czymś, co, jak przypuszczam, można określić jako „orzechowy, mocny napar”.

Nigdy tego nie próbowałem, ponieważ kosztuje 35 dolarów za filiżankę. Ale brzmi to podejrzanie, jak produkt wymyślony odważnie i sprzedawany turystom przez ludzi, którzy naprawdę nienawidzą turystów. Jestem za próbowaniem nowych potraw, ale jeśli masz zamiar narysować linię, narysuj ją na kupie.

4. Zachorowanie na chorobę wysokościową

Powodem, dla którego nazywam chorobę wysokościową doświadczeniem kulturowym, jest to, że dostałem ją w dwóch bardzo znanych miejscach trekkingowych, jednym w Andach, a drugim w Himalajach. W obu przypadkach wydawało się, że jest to dość standardowa część kultury. Każdy w każdej grupie, który nie spędził znacznej ilości czasu w górach, cierpiał na to z różnym stopniem nasilenia. Jeden z mężczyzn z naszej grupy chwilowo stracił wzrok z powodu tak zwanego obrzęku mózgu występującego na dużych wysokościach.

Przewodnicy zawsze mieli sposoby lub sugestie - „Czy piłeś dużo wody?” albo „Spróbuj tego mleka zrobionego z zjełczałego masła jaka, to pomaga” lub „Co powiesz na to, że wrócisz z tej pieprzonej góry?”

Choroba podczas podróży to naprawdę fantastyczne historie. Kiedyś na przykład zjadłem paskudne burrito w Londynie podczas podróży po Europie, a dwa dni później naśladowałem biegunkę przed farmaceutą w Paryżu. Nie oznacza to, że nie powinieneś jechać do Peru czy Tybetu, ale do środowiska robi wpłynie na kulturę i nieuchronnie uniemożliwi korzystanie w pełni z niektórych miejsc.

5. Turystyka w slumsach

Turystyka w slumsach polega na tym, że turyści płacą firmom za przewiezienie ich autobusem przez indyjskie dzielnice slumsów, południowoafrykańskie miasteczka lub brazylijskie favelas. Wysiadają z autobusu w kontrolowanych, wcześniej zaplanowanych punktach i są eskortowani w celu zrobienia zdjęć i ewentualnie krótkiej wycieczki do szkoły lub na targ. Następnie wracają autobusem do swoich hoteli, by zjeść kawior i liczyć na szczęście, że pokojówka pojawiła się na wieczornym ścieleniu łóżka.

W turystyce w slumsach istnieje element podglądactwa i schadenfreude, który wydaje mi się nieprzyjemny. Chociaż osobiście nie byłem tą samą osobą, odkąd po raz pierwszy przeszedłem obok indyjskich slumsów. Dlatego myślę, że bogate, uprawnione dzieciaki, takie jak ja, stykają się ze skrajnym ubóstwem, mają pewną wartość, choćby po to, aby nadać hashtagowi #FirstWorldProblems większe znaczenie.

Ale, jak ujął to mój przyjaciel z RPA: „Gdybym miał cię odwiedzić w Waszyngtonie i byłbyś moim przewodnikiem, czy zechciałbyś zabrać mnie do getta?” Nie, prawdopodobnie nie.


Obejrzyj wideo: Myśl Feliksa Konecznego a bezpieczeństwo Polski. Odc. 108 - dr Leszek Sykulski