3 lekcje meksykańskiego hiszpańskiego

3 lekcje meksykańskiego hiszpańskiego


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Lekcja I: Grzeczna plastikowa torba

Jednym ze sposobów wyrażenia życzliwości lub uprzejmości w meksykańskim hiszpańskim jest dodawanie do słów drobnych przyrostków. Na przykład osoba udzielająca wskazówek może poprosić Cię o przekazanie parquecito - „mały park” - nawet jeśli park nie jest mały. W kawiarni ktoś może poprosić o cafecitolub „mała kawa”, nawet jeśli chce dużo. To ma dla mnie sens.

Innym razem ten nawyk ma mniej sensu. Wracasz z plaży, a znajomy mówi ci, że tak quemadito - lekko przypalona - nawet jeśli Twoja skóra jest czerwona. Kiedy zamawiasz sok w sklepie na rogu, kasjer zapyta Cię, czy chcesz el chico o el grandecito? - mały czy miły mały duży? Ile kosztuje ta woda? Pesitos z pigwy. Piętnaście małych peso - co nawet gdybym mógł zmniejszyć swoje peso, to za dużo jak na wodę. Kiedy lekarz będzie dostępny? Treinta minutitos, trzydzieści miłych minut. Chociaż nazywanie ich krótkimi minutami, nigdy nie sprawiło, że minęli szybciej, zwłaszcza gdy spotkanie było godzinę temu.

Nigdy całkowicie nie zintegrowałem -itos i -to jako do swojego przemówienia, co sprawia, że ​​martwię się, że za każdym razem, gdy szedłem do 7-Eleven i prosiłem o „torbę” zamiast „ładnej małej torby”, popełniałem straszne niewłaściwe zachowanie.

Lekcja II: Królewska cytryna

W kraju, w którym w zasadzie wszystko może rosnąć, a asortyment świeżych produktów, które można znaleźć prawie na każdym rogu, jest spektakularny, w Meksyku jest kilka ciekawych kulinarnych nieobecności. Jeden to drożdże. Nie można go znaleźć w sklepie spożywczym, tak jak w USA, tylko proszek do pieczenia. Zapytaj sprzedawcę, gdzie są drożdże, a zaprowadzą cię z powrotem do proszku do pieczenia, ponieważ słowo na oba przedmioty to lewadura.

Bardziej zastanawiający jest brak cytryn. Tutaj cały czas są limonki. Wydaje się nawet, że jest pewne zamieszanie co do tego, czym jest cytryna. W Meksyku słowo określające wapno to limón, więc kiedy pytasz o „cytryny”, ludzie myślą, że mówisz o limonkach. Słowo „cytryna” jest przedmiotem debaty. Niektórzy twierdzą, że właściwe słowo to limonero, podczas gdy inni nalegają cytryna. Amerykański przyjaciel, który mieszka w Meksyku, oferuje inną opcję limón real: Wapno „prawdziwe” lub „królewskie”.

Pewien Meksykanin, którego spotkałem, miał inną perspektywę: „Oczywiście mamy cytryny” - powiedział. „W ogrodzie mojej babci jest kilka drzew cytrynowych. Ale po co ich używać? Limonki są lepsze ”.

„Lepiej w jaki sposób?” Powiedziałem. „Oni są inni”.

„Lepsze pod każdym względem!”

Lekcja III: Ucho narodowe

Jeśli spacerujesz po Meksyku z otwartymi uszami, odkryjesz wielki podział w gustach muzycznych. Muzyka, którą słyszysz w autobusach, na targowiskach, na stacjach benzynowych lub wszędzie tam, gdzie grają swoje melodie Meksykanie z klasy robotniczej, zwykle mieści się w jednej z dwóch kategorii. Po jednej stronie są cumbia i salsa, dwa style afro-karaibskie, które ludzie zwykle grają, gdy chcą tańczyć lub myśleć o tańcu. Po drugiej stronie jest norteño i banda, oba rodzime meksykańskie style, które początkowo brzmią jak muzyka „mariachi”, ale grane są na bębnach i syntezatorach na trąbkach.

Możesz porównać ten podział do dychotomii country / hip-hop w USA. Pewien meksykański przyjaciel powiedział mi, że w jego pamięci banda i norteño zyskały popularność dopiero w ciągu ostatnich dziesięciu lat, jako rodzaj nacjonalistycznej ekspresji. Znajoma spoza Meksyku powiedziała mi, że jechała samochodem z parą Meksykanów, kiedy w radio włączyła się jakaś banda. „Ugh, zmień to naco rzeczy ”, powiedział jeden z nich, naco bycie meksykańskim slangiem dla określenia kogoś z niskiej klasy lub o niskich gustach. Wikipedia podaje, że popularność norteño rozpoczęła się w latach 90-tych, gdy populacja meksykańsko-amerykańska wzrosła.

Nie wiem o tym wszystkim, ale ten teledysk podsumowuje całą sytuację. Opowiada o meksykańskim kolesiu, który kiedyś interesował się cumbią, a potem przeszedł do bandy i przyjął strój kowbojów i kapelusza. Nazywa się „Zdrajca”. To cumbia, ale na początku i na samym końcu jest ładny, mały przykład zespołu.


Obejrzyj wideo: Jak witają się Hiszpanie? Kurs hiszpańskiego dla początkujących - LEKCJA 1


Uwagi:

  1. Faecage

    Nieporównywalny temat, podoba mi się)))))

  2. Allred

    Wszystko idzie płynie.

  3. Argyle

    Bravo, wspaniały pomysł

  4. Abdul-Nasir

    Przykro mi, to zakłóciło ... ta sytuacja jest mi znana. Podyskutujmy.



Napisać wiadomość