Michael i ja poznamy się tylko w Maroku

Michael i ja poznamy się tylko w Maroku


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Robię Michaelowi kolację tego wieczoru, kiedy mu mówię, że zdecydowałam, że chcę, żeby mnie pocałował.

Jemy na dachu z widokiem na Marrakesz, budynki z piaskowca starej medyny po jednej stronie i smukłe światła nowego miasta po drugiej. Anteny satelitarne rozsiane są po dachach domów, aż do skraju miasta, gdzie w cieniu gór widać palmy.

Mieszka w Maroku od dziewięciu miesięcy. Pytam go, czy jest tu szczęśliwy.

"Nie. Nie jestem nieszczęśliwy, ale nie jestem szczęśliwy. Czy już ci o tym nie mówiłem? ”

Nawiązał do tego, ale nie powiedział tego tak bezpośrednio. Pytam, co by go uszczęśliwiło.

„Więcej takich wieczorów. To jest aberracja ”. Znalazł niewielu ludzi, z którymi naprawdę mógłby się zaangażować, i mogę sobie tylko wyobrazić, jakie to dla niego duszące.

Mówi też, że związek uczyniłby go szczęśliwszym. Myślę o psie, którego przyjął z ulicy w zeszłym tygodniu, o uwadze, jaką jej poświęca i o tym, jak martwi się o nią, kiedy musi ją zostawić w spokoju.

Mówię, że chciałbym, żeby mnie pocałował, i robi. Mówię mu, że ma ładne usta, nie żebym miał wiele do porównania. Wskazuje, że widziałem wiele ust, ale nie sądzę, żeby to się liczyło.

Wskazuje palcami materiał mojego rękawa. „To naprawdę ładna sukienka”.

Kiedy pyta, czy założyłam dla niego sukienkę, rumienię się i mówię, że często ją noszę. Nie mówię mu, że się przejmowałam, w co się ubrać i jak układać włosy, ani nie mówię, że nosiłam makijaż, że obrysowałam kontur oczu i podążałam ścieżką moich kości policzkowych, i że to wszystko zrobiłam uczynić się dla niego piękniejszą.

Mówi mi coś osobistego, coś trudnego do powiedzenia. Wsuwam palce w jego, żeby to ułatwić. Przerywa, patrzy na mnie. "To naprawdę miłe."

"Co jest?"

„Bierzesz mnie za rękę”.

Patrzę w dół na nasze splecione dłonie, które spoczywają na jego kolanie, ciepłe i bezpieczne.

* * *

Łóżko jest wystarczająco duże, abyśmy my i szczeniak wygodnie się zmieścili. Leży obok mnie, kiedy czytam książkę na tablecie. Michael kładzie głowę na mojej nodze, gdy leży po mojej drugiej stronie, pracując nad planem lekcji na swoim tablecie. Dziś wieczorem zamierza omówić planowanie miasta ze swoją zaawansowaną klasą angielskiego.

Michael siada, przygląda się scenie. „Z naszymi iPadami i psem jesteśmy idealną parą yuppie”.

„Załóż hipsterskie okulary, a wtedy będziemy naprawdę yuppies”.

Rodzina i przyjaciele martwili się, że sam odwiedzę Maroko. Gdybym tylko mógł wyjaśnić, jak bezpiecznie się teraz czuję.

Śmieje się. Śmiejemy się często i łatwo w tym świecie yuppie, który wyczarowaliśmy w Maroku. Gdyby nie męczący upał i budynki z czerwonego piaskowca na zewnątrz, moglibyśmy być raczej w Toronto, Vancouver lub Nowym Jorku niż w Marrakeszu.

Szybkość, z jaką udało nam się stworzyć ten świat, jest niezwykła. Czas jest tu wykrzywiony, wyginając się i poruszając elastycznie. Zapewnia nam intymność, na którą czas w Kanadzie nie pozwalał.

Minął nieco ponad tydzień, odkąd spotkaliśmy się w zatłoczonej kawiarni, ja samotny podróżnik przerywający podróż do Europy impulsywną dwutygodniową wizytą w Maroku, a on jeden z tysięcy emigrantów z dala od ich domów, ucząc ich język w obcym miejscu.

Michael musi tego wieczoru załatwić sprawę przed zajęciami. Zamierzam zostać w mieszkaniu i spędzać czas z psem, dopóki nie wróci. Lubię psy, ale przy tym poczyniłem szczególny wysiłek, ponieważ Michael bardzo się o nią troszczy.

Kiedy wychodzi z sypialni, wołam do niego: „Zaczekaj, wróć”. Robi i całuję go dwa razy. Uśmiecha się, gdy idzie.

* * *

„Powiedz to jeszcze raz” - pytam.

„Es-sa-wee-ra”.

„Es-saw-rea”.

"Blisko. Es-sa-wee-ra ”.

„Es-sa-wee-ra”.

"Proszę bardzo."

Tego dnia odwiedziłem Essaouirę. To piękne miasto na wybrzeżu Atlantyku w Maroku z białymi budynkami, białymi mewami i białym światłem słonecznym.

Michael nie mógł przyjść, ponieważ musiał pracować. Nie mówię mu, o ile bardziej bym się cieszył, gdyby on tam był.

Jest wielu rzeczy, których mu nie mówię. Odwzajemniam jego otwartość i uczciwość z niepewnością i niechęcią, prześlizgując się przez boczne wejście, kiedy otwiera drzwi frontowe. Prawdopodobnie moja rezerwa nie ma znaczenia. Michael prawdopodobnie wie, jak bardzo tęskniłem za jego obecnością. Jest dobry w podążaniu za moimi myślami, nawet gdy próbują go otrząsnąć.

Spotyka mnie w hotelu, kiedy wracam z wybrzeża i kończy pracę. Kiedy się pochyla, otrzymuje niezręczny pocałunek w policzek. „Całowanie się w takich miejscach jak ta jest w porządku” - mówi. Jestem zażenowany, że nie rozumiem społecznych konwencji, chociaż mogę tylko częściowo winić za to odmienność konwencji.

Przy kolacji mówię o Essaouirze. Opowiada o swoim dniu w pracy. Dyskutujemy o teorii politycznej, telewizji, naszych rodzinach, polityce amerykańskiej. Deser podzieliliśmy.

Kiedy wychodzimy z restauracji, Michael mówi, że to była miła randka. To była najmilsza randka, na jakiej byłam od lat, chociaż mu tego nie mówię.

Zauważa, że ​​mam na sobie obcasy i pyta, czy je dla niego założyłam. Tak, ale żartuję, żeby uniknąć pytania. Może nie chcę mu się przyznać, że myślę o nim, czy to w Essaouirze, czy przy wyborze butów, bo wiem, że wkrótce będę starał się w ogóle o nim nie myśleć.

Nasz czas nie jest dobry. Niedługo opuszczę Marrakesz i mam plany, które zabiorą mnie z Kanady, zanim wróci do Toronto. Michael i ja poznamy się tylko w Maroku.

* * *

W noc naszego pierwszego pocałunku, to tylko chwila, kiedy patrzę w dół, na nasze splecione dłonie, spoczywające na jego kolanie. Ale to taka chwila, która trwa.

Rodzina i przyjaciele martwili się, że sam odwiedzę Maroko. Gdybym tylko mógł wyjaśnić, jak bezpiecznie się teraz czuję i jak daleko jestem od samotności.

W czasie, który spędziliśmy na dachu, wkradła się ciemność, by ukryć palmy w oddali. Kładziemy się i patrzymy na gwiazdy, które wydają się jaśniejsze niż te w Toronto, Vancouver czy Nowym Jorku. Tutaj wszystko wydaje się bardziej żywe.

Wyjeżdżam za pięć dni, ale teraz ramię Michaela jest wokół mnie i jestem szczęśliwy. Nie mówię mu tego, ale on wie.


Obejrzyj wideo: Fusy z herbaty na wagę złota. Do czego można je wykorzystać po wymoczeniu? Patent na kasę