List miłosny do Maroka i to, co tam mieliśmy

List miłosny do Maroka i to, co tam mieliśmy


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Jak się nazywał ten hotel z karaluchami? Pamiętasz? To był najtańszy hostel, jaki mogliśmy znaleźć w El-Jadida - dwa wąskie łóżka odsunięte na bok, zepsuty telewizor i niezamknięte drzwi.

Zgniotłeś pierwszą karaluchę i pomyślałem, że mógłbym spojrzeć poza nią, ale potem wszyscy nadeszli, dziesiątki z nich strasznie uciekły po wyłożonej kafelkami podłodze. Było tuż przed północą i padał deszcz, ulice były zabłocone i ciemne, i nie było dokąd pójść. Rozstawiliśmy namiot na łóżkach i wczołgaliśmy się do środka, rzucając się na ciemne postacie, które stukały po zewnętrznej stronie tych cienkich nylonowych ścian.

„To jest romantyczne” - powiedziałeś, a ja się zaśmiałem.

W Essaouira padało, padało i padało. Kręciłem się w pokoju hotelowym, kiedy pracowałeś. W końcu zdecydowałem się na spacer. Turystyczne stragany medyny były otwarte, ale nie miałem pieniędzy, by trwonić olej arganowy, skórzane torby lub ozdobną biżuterię, więc zamiast tego poszedłem na molo. Atlantyk Maroka może pachnieć tak bardzo, jak Kalifornijski Pacyfik; Tęskniłem za domem przez mężczyzn patroszących ryby. Chude kocięta krążyły wokół moich kostek i czołgały się po wnętrznościach ryb, miaucząc z szerokimi różowymi ustami. Rybacy zignorowali mnie.

Kiedy wróciłem, nadal pracowałeś, ale zrobiłeś dla mnie miejsce na łóżku. Nie przyniosłem książki, więc napisałem w swoim dzienniku i próbowałem odtworzyć sceny z Dreams of Trespass. Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie wolność zdefiniowaną jako kwadrat nieba nad moją głową.

Dojechaliśmy do Imlil, górskiego miasteczka na końcu polnej drogi, gdzie zobaczyliśmy powiewające banery Red Bulla i biegacze w neonowych ubraniach krzyczących do siebie przez muzykę techno rozbrzmiewającą z głośników. Odwróciłeś się, żeby na mnie spojrzeć, uniosłeś brwi i wzruszyłem ramionami. Takie rzeczy zdarzają się zawsze, gdy jesteś w pobliżu, więc nic mnie nie zaskakuje. Górski maraton na najwyższy szczyt Afryki Północnej? Oczywiście, że przyjechałeś w samą porę. Daliśmy włoskim organizatorom całą naszą gotówkę na opłacenie opłat za wyścig. W Imlil nie ma banku. Żadnych czytników kart kredytowych. Nie mając pieniędzy na hotel, rozbiliśmy namiot i spaliśmy za darmo w czyimś ogrodzie. Pożyczyłem rajstopy do biegania i kupiliśmy butelkę wody w małym sklepie tuż przed jego zamknięciem.

Obiecałem sobie, że wrócę do Rabatu, że to będzie mój as w dołku, gdy ten związek upadnie przez szczeliny.

W górach świt nadchodzi wcześnie. Pamiętam serpentyny prowadzące na ten pierwszy grzbiet, jak minęliśmy mężczyznę i jego syna idących powoli z osłem, jak na tle gór Atlas paliło się na czerwono światło. Jedyna droga do wejścia i jedyna droga na zewnątrz. Ostatnie kilka mil było męczące, potykając się o głaz, pełzając po suchym korycie strumienia. Nie pamiętam brania prysznica ani przebierania się w klapki. Pamiętam tylko, jak leżałem w namiocie z bolącymi nogami i ciepłym, pewnym uczuciem mojej twarzy przyciśniętej do twoich pleców.

W Casablance nalegałem, żebyśmy poszli do Rick’s Cafe. „Nie obchodzi mnie, że jest to turystyczne” - powiedziałem. "Muszę to zrobić. Chcę tylko wypić jeden koktajl i powiedzieć „patrzę na ciebie, dzieciaku” ”. To było turystyczne i drogie. Nadal tego nie żałuję. Chyba że nalegałeś, że znasz drogę powrotną i zabrałeś nas przez okolicę, gdzie chłopcy mamrotali do mnie coś po arabsku, a ja udawałem, że nie rozumiem. Tak było łatwiej. Kiedy wróciliśmy na główne skrzyżowanie, stałem obok ciebie, czekając, aż zmieni się światło, a facet za mną złapał mnie za tyłek. Odwróciłem się do niego, podniosłem rękę, a jego przyjaciele odciągnęli go z powrotem. „Jest pijany, jest pijany”, powiedzieli w przeprosinach i zastanawiałem się, dlaczego ktokolwiek uważa, że ​​to akceptowalna wymówka. Przeklinałem ich po angielsku, krzyczałem i tupałem, cała moja frustracja wylała się na ten róg ulicy. W drodze powrotnej nic nie powiedziałeś.

W Rabacie widzieliśmy biegnącą w krótkich spodenkach dziewczynę. To było moje ulubione miasto w Maroku, ale wszystko, co naprawdę pamiętam, to zachodzące słońce i dziewczyna biegająca poza murami starego miasta. Wypiliśmy kawę w szkole surfingu z kawiarnią na dachu i patrzyliśmy, jak kilku młodych chłopców przechyla deski w fale, a niebo za nimi zmienia kolor na fioletowy, a potem granatowy.

Obiecałem sobie, że wrócę do Rabatu, że to będzie mój as w dołku, gdy ten związek upadnie przez szczeliny. Wyciągnąłeś rękę i chwyciłeś moją dłoń, delikatnie przyciskając ją między swoimi. Twoje oczy były tak pełne miłości, że pomyślałem, że może nie będę jednak potrzebował asa w dołku.

Ale to zrobiłem.

W pociągu do Casablanki zasnąłem na twoim ramieniu. Potrząsnąłeś mną, żeby się obudzić. "Czas iść." Patrzyłem na ciebie zaczerwienionymi oczami, zanim zdałem sobie sprawę, że miałeś na myśli tylko to, że czas wysiąść z pociągu. Potem już nigdy nie byliśmy tacy sami.


Obejrzyj wideo: Najpiękniejszy List Miłosny