Jak dzikość cię zmienia, a jak nie

Jak dzikość cię zmienia, a jak nie

Nie pamiętam lądowania w Anchorage, pobytu w hotelu, spotkania z kimkolwiek z grupy Outward Bound. W mojej głowie jest tylko pusta przestrzeń między startującym samolotem a mną stojącym na skraju rzeki Little Nelchina.

Przez trzy miesiące nie wiedziałem, co to znaczy być sam. Przygotowałem się na szczeliny, grizzle, długie dni i ciężkie noce. Nie przygotowywałem się na bliskość ośmiu osób, które walczą ze wszystkimi moimi błędami, szturchając i szturchając moją pasywną naturę, rezerwę, pragnienie pozostania we własnych murach.

Rzeka

Alaska zapadła w długie okresy ciszy; całe dni bez słów. Tylko twarze moich kolegów z drużyny, gdy płynęliśmy po krętych szarych rzekach. Po wieczornych obowiązkach wdrapałem się po skałach na brzeg i usiadłem uparcie sam. Sam lubił przychodzić i siadać obok mnie, nucąc bezimienną melodię.

Rano uprawiał jogę. Podczas gdy reszta z nas rozbierała namioty i suszyła śpiwory, bawiła się kuchenkami i przegotowaną wodą na płatki owsiane, Sam witał słońce, witając w modlitwie góry. Kiedy próbowałem naśladować jego ruchy, poprawił moje dłonie. „Zaczynasz i kończysz w górach” - powiedział. Po długich dniach i nocach sprzeczaliśmy się ze sobą, ale zostawiliśmy Sama samego. Był rozjemcą z rękami witającymi słońce.

Grupa uznała moje milczenie za niepokojące. Siedzieliśmy w kręgu, rozmawiając o naszych problemach z komunikacją, aż mój kręgosłup zaczął chrupać od tak długiego siedzenia w bezruchu. Chciałem tylko wsunąć swoje ciało i jego warstwy wysuszonego potu do śpiwora i zamknąć oczy przed wszechobecnym światłem Alaski. Kiedy pojawiły się słowa, jak początek wrzasku w nocy, zacisnąłem usta i przełknąłem je.

Po półtora tygodnia usłyszeliśmy wycie podczas przywiązywania tratw do brzegu. Pięć wilków w małych kropeczkach kłusuje po piaszczystej grani. Następnego ranka odciski łap otaczały nasz obóz. Sam wetknął głowę do naszego namiotu, żeby nam to powiedzieć, a ja usiadłem w swoim śpiworze, zachowując ten moment, chcąc uzyskać duchowe przewodnictwo z ich obecności, ale Robert powiedział, że po prostu szukają jedzenia.

Następnego dnia Nelchina wpłynęła do 21 mil jeziora Tazlina. Niebieskie tratwy leniwie wpływały na środek, leniwie omijając nasze próby wiosłowania. Kilka godzin później zbudowaliśmy szorstki żagiel z gałęzi i nylonowych plandek. Żagiel łagodnie opadł, łapiąc wiatr, i ruszyliśmy w dół jeziora w kierunku rzeki Copper River i Cordova.

Góra

Kiedy wróciliśmy do Seward, siedziałem pod prysznicem przez 30 minut, szorując skórę z błota rzecznego przez dwa tygodnie i próbując zeskrobać zapach kapilenu i potu ze wszystkiego, co posiadałem. Przez dwa dni robiliśmy się niedobrze, zamawiając słody waniliowe i frytki. Potem byliśmy z powrotem w górach Chugach, zakładając getry i niezdarnie zataczając się pod ciężarem naszych plecaków.

Robert powiedział, żebym nie zawracał sobie głowy dodatkowym ciężarem książki i dziennika, ale i tak je przyniosłem. W górach mieliśmy prawie trzy tygodnie. Te przedmioty były moją własną interpretacją obronnego wilka, z uszami spłaszczonymi na głowie i zaciągniętymi ustami. Z moim długopisem i dziennikiem, nieco z dala od obozu, książka w dłoni oznaczała trzymanie się z daleka.

Pod koniec pierwszego dnia padliśmy wyczerpani, buntując się przeciwko Robertowi i odmawiając zrobienia kolejnego kroku, z ramionami i dłońmi pokrytymi piekącymi pręgami Devil’s Club. Rano poruszaliśmy się powoli i ostrożnie, chór narzekania, gdy protestowały nasze zesztywniałe mięśnie.

Danielle zaczęła mówić o słodach waniliowych i kołderkach puchowych. Sadie kazała jej się zamknąć. Dwie ostatnie pomarańcze podzieliliśmy, wciskając plasterki pod nasze moskitiery, zlizując sok z palców i smakując tundrę.

Kiedy dotarliśmy do pierwszego przełęczy, Robert zmusił nas do samoleczenia. - Nikki powinna być w tym ekspertem - powiedziała Caroline, uśmiechając się szeroko, by wyrwać kolce z jej dowcipu co do mojej niezdolności do odpuszczenia. Nie jestem nieśmiały ani antyspołeczny. Jestem introwertykiem, trochę samotnym wilkiem. Moje serce jest przesadnie sentymentalne; Nauczyłem się to cenzurować. Uważam, że ludzie są wspaniali, ale wyczerpujący. Nauczyłem się wymówek.

Ocean

Zajęło mi to prawie dwa miesiące, ale tak się stało. Po trzech tygodniach w górach wyczarterowaliśmy łódź. Czterdzieści pięć minut od Seward kapitan wysadził nas i wrzucił dziewięć kajaków do cieśniny Prince William Sound. Przez dwa tygodnie byliśmy przesiąknięci deszczem i wzburzonym morzem, zeskrobując pleśń z ubrań, namiotów i książek.

Nawigowałem, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że trochę zboczyliśmy z kursu i będziemy musieli przekroczyć otwarty kanał, aby dostać się do wąskiego palca obozu. Po długim i wyczerpującym dniu nastroje innych zaczynają się nasilać, wybuchając gniewnymi, kłującymi komentarzami, które wbiły się w sam środek mojej niepewności. Kiedy dotknęliśmy lądu, zerwałem spódnicę ze spryskiwacza, zaciągnąłem łódź na brzeg i pobiegłem do lasu.

Robert ścigał mnie.

Osunęłam się u podstawy drzewa, spojrzałam w niebo i czekałam, aż ucisk w mojej klatce piersiowej się rozluźni. Podniosłem kij i przełamałem go na pół. „Potrzebujemy, żebyś się komunikował,” powiedział. „Potrzebujemy, abyś podzielił się swoimi przemyśleniami z grupą, aby przestać dusić wszystko”.

Oparłem głowę o drzewo, wskazałem na gałąź i powiedziałem, że powinniśmy zaznaczyć to miejsce. To dobre miejsce na wieszanie jedzenia. Złapał mnie za ręce. „Nikki. Nikt cię tutaj nie skrzywdzi, nie osądzi ani nie będzie o tobie myśleć mniej za otwarcie ”.

Nie wiedziałem, jak mu powiedzieć, że ludzie są dla mnie wyczerpujący, że większość czasu spędzam w domu z książkami, zapisując myśli w dzienniku. Sam nie do końca to rozumiem. Nie dzieje się tak dlatego, że nie lubię ludzi ani dlatego, że się ich boję. Po prostu wolę ciszę mojej własnej przestrzeni. Danielle pomyślała, że ​​to dlatego, że jestem zbyt bierna. Powiedziała mi, że gdyby ktoś nadepnął mi na nogę w zatłoczonym miejscu, prawdopodobnie ugryzłbym się w język i miałbym nadzieję, że raczej się poruszył niż podniósł głos. Sam powiedział mi, żebym objął moją wrażliwość, że ludzie będą mnie bardziej za to kochać.

Przeskoczyłem kamień po powierzchni Prince William Sound, kiedy mi to powiedział, ale przeskoczył tylko raz, a potem zatonął. Sam siedział chwilę, czekając, aż odpowiem, ale po prostu rzucałem kamieniami. Kiedy wstał i wrócił do obozu, biegałem wzdłuż brzegu, aż bolały mnie płuca.

Dom

To miał być dla mnie punkt zwrotny. Miałem wrócić do domu z Alaski ze wszystkim wywróconym na lewą stronę. Moja babcia myślała, że ​​mam problemy z zaufaniem; Sam też tak myślał. Powiedział mi to, opuszczając mnie do szczeliny. Usadowiony niepewnie na śnieżnym moście dziesięć stóp w dół, wskazałem, że byliśmy razem związani liną, że jeśli on spadnie, zejdę z nim na dół. Powiedział mi, że chętniej oddam swoje życie w czyjeś ręce niż myśli.

„Czego tak się boisz?” krzyknął. Lina była naprężona na mojej uprzęży, więc zrównoważyłem się z ciężarem Sama. Głęboki błękit szczeliny był najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem; moje lęki odbijały się echem od wąskich ścian lodu. Każdy ruch powodował, że na podłogę spadała grad wiórów lodu. Sam kazał mi zostawić tam swoje obawy.

Kiedy wróciłem do domu, zmieniłem studia z biologii dzikiej przyrody na angielski, porzucając mój plan badania wilków, aby zamiast tego zbadać poezję i treść własnego serca. Moja rezerwa nie zniknęła, nie przestawałem szukać schronienia w zakamarkach własnego, pustego pokoju. Nie przestawałem chować się za książką. Nie przestawałem znajdować ludzi wspaniałych, ale wyczerpujących - potrzebujących godzin lub dni, aby naładować energię wyssaną z mojego rdzenia.

Na biurku leży moja przypinka „Outward Bound”. Pocieram kciukiem jego powierzchnię. „Służyć, dążyć, a nie ustępować”. To jest ideał zapożyczony z „Ulissesa” Tennysona, ale nie jest to linia, która najlepiej odzwierciedla moje „szare duchowe pragnienie pożądania”. Wyciągam prawdę ze słów Tennysona z moich własnych wspomnień z Alaski:

    kim jesteśmy, jesteśmy;
    Jeden równy temperament bohaterskich serc,
    Osłabiony przez czas i przeznaczenie, ale silny w woli

Minęło prawie dziesięć lat, odkąd ostatnio widziałem Sama; jest mało prawdopodobne, że jeszcze go zobaczę. Nie pamiętam nawet jego nazwiska. Ale noszę ze sobą jego wiadomość, zapisaną na notatce i złożoną w portfelu. „Wzywam was, abyście byli odważni, całkowicie wyrażali siebie i wierzyli, że inni będą was słuchać i kochać tym bardziej za to”.

To jest moja lekcja na temat Alaski; lekcja, której moja samotność nie mogła przeprowadzić.


Obejrzyj wideo: Grzegorz Hyzy, TABB - Na Chwile