Wyciągnięte wnioski z 200 godzin nauczania języka angielskiego za granicą

Wyciągnięte wnioski z 200 godzin nauczania języka angielskiego za granicą

„¿TRES ensaladas de frutas, por favor?”

Wychodzę z maleńkiego włazu do serwowania, w którym trzy kobiety noszące siatki na włosy i pełne udręczonych min biegają tam iz powrotem. Talerze z jedzeniem porozrzucane po kuchni są dostarczane do wielu nastoletnich rąk sięgających przez kraty z prędkością, której moje oczy nawet nie nadążają.

Podchodząc do naszego zwykłego stołu, z westchnieniem opadam na krzesło.

„Znowu miałem rok 8. Pablo… on jest niemożliwy! ”

Sam kręci głową.

„Dosłownie nie mogę uwierzyć w to, przez co przeprowadzałem moich nauczycieli. Znasz najbardziej irytującego dzieciaka na swoich zajęciach? Tak właśnie byłem w szkole. Z wyjątkiem gorzej. ”

To naprawdę nie jest zły pomysł. Masz niemożliwego ucznia? Wyślij go do innego kraju i powiedz mu, żeby nauczał. To wytrząśnie z niego wojowniczość.

Nauczanie zmienia twoje nastawienie.

Każdy, kto myśli, że nauczanie to bułka z masłem, może znowu pomyśleć. Przed przyjazdem do Ekwadoru największym doświadczeniem w nauczaniu, jakie miałem, był miesiąc zajęć z konwersacji po angielsku w Katmandu i kilka dni w tajskiej wiosce. Nie zdobyłem dużego doświadczenia w nauczaniu w żadnym z tych miejsc - a mimo to oba zaszczepiły we mnie poczucie, że naprawdę mogę być dobry w nauczaniu.

Potem wszedłem do mojej pierwszej klasy z ekwadorskimi nastolatkami w Colegio de Miguel Merchan i zdałem sobie sprawę, że nic nie wiem.

Okazuje się, że moje wcześniejsze doświadczenia podsunęły mi pomysły, jak to zrobić zachowywać się na początku klasy - poziom pewności siebie i głośność głosu - ale niewiele o wiedzy, którą musiałem przekazać. A tutaj, w Cuenca, nie latałem nim tylko przez kilka tygodni. Pracowałem każdego ranka przez cztery miesiące: łącznie 200 godzin.

Dlaczego więc wcześniej nie nauczyłem się być nauczycielem? Dobrze. W Nepalu uczyłem dzieci ze szkół podstawowych, które były w większości zbyt nieśmiałe, by nawet mówić w mojej klasie, nie mówiąc już o rozmowie ze mną. W Tajlandii dzieci ze wsi były podekscytowane, że mogą spędzić ze mną trzy dni na rozmowie w klasie - czułem się bardziej celebrytą niż nauczycielem.

Ale od pierwszego sarkastycznego strumienia hiszpańskiego, który wybuchł na tyłach mojej klasy i wywołał chór chichotów, szybko zdałem sobie sprawę, że będę musiał rozwinąć grubą skórę i pasującą postawę, aby radzić sobie z moimi studentami z Cuencan.

Bo chociaż prawie spodziewałem się, że te nastolatki docenią angielskiego wolontariusza pomagającego im w nauce języków, w rzeczywistości było trochę odwrotnie. Chcą się uczyć (tak mi się wydaje), ale nie jest fajnie wyglądać, jakbyś chciał się uczyć przed rówieśnikami. Więc rozmawiają, śmieją się i często próbują sprawić, żebym wyglądał, jakbym nie wiedział, co robię.

To zachowanie oznacza, że ​​musiałem aktywnie zmienić swoje nastawienie do punktu, w którym nawet mój głos brzmi inaczej w mojej głowie. Stałem się bardziej autorytatywny, bardziej skoncentrowany, a gdy moje słowa odbijają się echem po sali, widzę, jak twarze moich uczniów pochłaniają to, co mówię.

W każdym razie czasami.

Wciąż są chwile zamieszania - kiedy zbyt szybko pędzę przez lekcję i widać, że dzieci nie mają o tym pojęcia.

Nauczanie sprawia, że ​​kwestionujesz swoje zasoby.

Kiedy uczyłem angielskiego w Nepalu i Tajlandii, nie miałem środków, z którymi mógłbym pracować. Mój nepalski dyrektor wskazał na swoją głowę, aby wskazać, skąd mam zebrać materiały do ​​nauczania, aw Nong Weang wymyśliliśmy piosenki i biegaliśmy po klasie, próbując przeprowadzić jakąś lekcję.

W obu miejscach zawsze pożądałem nieistniejącego podręcznika.

Ale przedstawienie Świętego Graala sprzętu dydaktycznego w Miguel Merchan nie było łatwą przejażdżką, na jaką liczyłem. Powód? Czasami podręczniki są bardziej przeszkodą niż pomocą.

Podręcznik wydany przez rząd Ekwadoru początkowo kazał mi założyć, że moi uczniowie powinni mieć znacznie wyższy poziom umiejętności angielskiego niż w rzeczywistości. Czytając na głos opisowy fragment trzy razy i zdając sobie sprawę, że nic z tego nie rozumieli? Trochę problem. Odkryłem też wielokrotne użycie słów slangowych, które są nie tylko nieodpowiednie dla początkujących, ale także rzadko używane w dzisiejszych czasach.

Trawa jest naprawdę zawsze bardziej zielona. Ponieważ bardzo cenię sobie prowadzenie lekcji opartej na prowadzeniu, opartej na tekście, całkowite trzymanie się książki doprowadziło mnie do poważnych trudności językowych. Jakby musieć wyjaśniać, o czym u licha mówi Brian w czerwonej koszuli, kiedy mówi „lepiej się pospiesz”. Całkowicie zrozumiałe wyrażenie dla początkujących angielskich…

Jest to również dość smutne, ponieważ oznacza, że ​​ostatecznie przejdą przez cały podręcznik z niewielką znajomością języka angielskiego - zwłaszcza gdy nauczyciele również nie są biegli, więc niekoniecznie muszą poprawiać błędy. Niektóre z nich są integralną częścią nauki języka - różnica między „myję twarz”, „ty myjesz twarz” i „ona myje jej twarz ”, na przykład.

Oczywiście, nadal nie jestem wyszkolonym nauczycielem, więc próba dokładnego wyjaśnienia, dlaczego trzecioosobowa koniugacja czasownika zawsze różni się od reszty koniugacji czasownika, jest prawie niemożliwa. Nadal nie jestem nawet pewien, czy „koniugacja” to właściwe słowo. Ponieważ chociaż biegle posługuję się językiem angielskim, nie oznacza to, że znam właściwe sposoby przekazywania wspomnianych umiejętności.

Więc złoszczę się na podręcznik (mimo że nigdy nie przestałbym go używać), ponieważ przez większość czasu wszystko, co osiąga, to dalsze zamieszanie. Kiedy zaznaczam pracę domową, napotykam takie błędy:

  • „Budzę się o 6:45”.
  • „Jem lub jem śniadanie, kawę i mleko”.
  • „Czeszę lub czeszę włosy”.
  • „Czeszę lub myję zęby”.

Muszę więc poświęcić kolejną lekcję, wyjaśniając, że chociaż książka pokazuje te zdania jako poprawne, w rzeczywistości jest w tym trochę więcej. A kiedy to robię, zastanawiam się, czy kiedykolwiek naprawdę to zrozumieją.

Nauczanie upraszcza twój język.

Pozytywną rzeczą związaną z uświadomieniem sobie, że moi uczniowie ledwo znają podstawy języka angielskiego, jest to, że pozwoliło mi to naprawdę rozebrać i uprościć sposób, w jaki z nimi rozmawiam. Co w istocie jest jedynym sposobem, w jaki naprawdę możesz nauczyć się języka. Małymi kroczkami. Jest to także coś, czego musisz osobiście doświadczyć, aby zmienić swoje nastawienie.

Kiedy byłem w Nepalu, wydawało mi się, że dokładnie oceniłem, co znają angielski moi 9- i 10-letni uczniowie. Pomyślałem, że mógłbym zapisać na tablicy „prostą” rozmowę, poćwiczyć powtórzenia i przekazać trochę wiedzy.

Przeglądając ostatnio notatki ze starego iPoda, znalazłem pytania i odpowiedzi, które zapisałem.

Patrząc na to teraz, aż się wzdrygam.

Pytania używające dwóch czasów z zalecanymi odpowiedziami tylko z przeszłości? Mnogość słownictwa i różnych czasowników, o które mogą się potknąć? Co ja do cholery myślałem ?!

Oczywiście ta klasa w Nepalu była katastrofą. Ledwo mogłem sprawić, by moi uczniowie poprawnie wymawiali te słowa, nie mówiąc już o zrozumieniu ich znaczenia. Problem w tym, że wielu nauczycieli angielskiego-wolontariuszy może z łatwością popełnić te same błędy. Bez wyszkolonych umiejętności nauczania trudno zrozumieć, jak powoli i prosto trzeba uczyć angielskiego dla początkujących.

Nauczanie daje ci wiarę w dzieci.

Ale pomimo wszystkich lamentów nad ich brakiem umiejętności, od czasu do czasu odczuwam zaskoczenie, które sprawia, że ​​oniemiałem. Tak jak Henry Ramon, nastolatek, który zapytał mnie, jakie są różnice między słowami „patrz”, „patrz” i „patrz” - pytanie, które zadała również grupa ekwadorskich nauczycieli angielskiego.

Podobnie jak Edison, który nosi koraliki rasta, ma tatuaż na dłoni i robił zdjęcia swoich notatek z zajęć telefonem komórkowym, aby mógł oszukiwać na teście. Z pewnością błędne, ale wciąż poważne, nieszablonowe myślenie! Podobnie jak Estefanía, której angielski jest tak dobry, siada z przodu klasy i cierpliwie szepcze poprawną wymowę osobom po lewej stronie, chwytając się słów.

Tańczę z moimi podopiecznymi na Fiesta Patronales

I jak Pablo, problematyczny dzieciak w kącie, nad którym rozpaczałem przez cztery miesiące. W moim ostatnim tygodniu zajęć wyszedł na przód, aby zrobić prezentację. I mówił doskonale po angielsku.

Nauczanie zmusza cię do ponownej oceny siebie.

Ale przede wszystkim moje cztery miesiące nauczania w Ekwadorze, wszystkie 200 godzin zajęć, nauczyły mnie czegoś, czego się nie spodziewałem: nie sądzę, żebym nadawał się do nauczania.

To dziwne - mam wiele cech dobrego nauczyciela. Mówię powoli i wyraźnie, rozmawiam z moimi uczniami, mam odpowiednią postawę, aby stanąć przed klasą i przekazywać wiedzę. A kiedy robią wszystko dobrze, to naprawdę mnie uszczęśliwia, jakbym coś osiągnął.

Jednak nie mam pasji potrzebnej do takiej kariery. I jestem prawie pewien, że jeśli się z tym utknę, w końcu zostanę odkryty.

To smutna konstatacja, nie tylko dlatego, że jest to świetny sposób na połączenie podróży i pracy, ale także dlatego, że znam mnóstwo ludzi, którzy uwielbiają uczyć angielskiego za granicą. Myślałem, że będę jednym z nich.

Ale oczywiście nie ma powodu, dla którego miałbym być dobrym nauczycielem. Nie ma co mówić, że muszę cieszyć się taką karierą; jest też wielu ludzi, których znam, którzy nigdy nie poradziliby sobie nawet z moim czteromiesięcznym wykładem w Ekwadorze.

Tak więc przynajmniej na razie nie będę gonił za wolontariuszami, które obejmują głównie nauczanie. Chociaż bardzo mi się to podoba, to nie wystarcza, by przyciągnąć mnie do tej roli. I chociaż nie mam wątpliwości, że wkrótce będę ponownie uczyć angielskiego, zamierzam włożyć moje umiejętności jako wolontariat w coś innego.

Pierwsza? Pomagam mojej kuzynce w São Bento w Brazylii z jej nowo powstałą wspólnotą uzdrawiającą w górach na obrzeżach Rio de Janeiro. Chyba że najpierw zostanę wolontariuszem gdzieś w Kolumbii. Mój przyjaciel Adam zaproponował świetną małą organizację w Medellin, a ja właśnie odkryłem wspaniały projekt, z którym mogę pracować jako wolontariusz w fawelach w Rio. Tak wiele opcji…

* Ten post został pierwotnie opublikowany we Flora the Explorer i jest przedrukowywany tutaj za zgodą.


Obejrzyj wideo: Naucz się angielskiego podczas snu. Najważniejsze angielskie wyrażenia i słowa. 8 godzin