Jak to jest być kontrahentem wojskowym w Afganistanie

Jak to jest być kontrahentem wojskowym w Afganistanie


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Pokryte śniegiem szczyty Hindukuszu przebijają się dziś rano przez ciemną warstwę chmur. Moje zmęczone oczy patrzą na góry, gdy pędzimy przez zadymione ulice, omijając autobusy i motocykle. Przerażony poprawiając zbroję, pozwoliłem myślom błądzić.

Dorastałem czytając o tych górach. Wieże handlowe runęły, gdy miałem 11 lat, aw ciągu 12 lat od tego czasu to pasmo górskie stało się legendą. Mówi się, że bin Laden uciekł przez przerażające przełęcze i do dziś stanowi schronienie dla zniechęconych powstańców. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że moja własna ścieżka może prowadzić na jego zbocza. Mimo to, zaledwie rok po ukończeniu college'u i nie mając na sobie żadnego specjalnego munduru, jadę przez Kabul, obciążony bronią i wpatrując się w majestat tych lodowych szczytów.

Kabul w Afganistanie jest zapięciem tak zwanego „pasa pasztuńskiego”, terminu używanego do opisania znacznej części wschodniego Afganistanu, gdzie działalność powstańców wciąż wrze w postaci ataków samobójczych i przydrożnych bomb. Ale o tej wojnie zapomniano dawno temu. Wszędzie, gdzie spojrzysz, jest pustka i poczucie bezcelowości. Zmniejszający się kontyngent mieszkańców Zachodu w tym kraju bierze udział w daremnych wysiłkach wspierania demokracji na historycznie plemiennym kraju, ale poświęcanie tak dużej ilości energii na przegraną sprawę zbiera swoje żniwo. Aby zatrzymać zmęczenie, które powoduje, że tak wielu kontrahentów pakuje się, wielu zwraca się do butelki i pigułki oraz mijającego komfortu intymnego towarzystwa. I to tutaj powrócił do życia dziki, dziki Zachód, gdzie „kowboje i Indianie” walczą, aby wyciąć od siebie żniwo krwi, i przy wystarczającej liczbie saloonów, lekkomyślnych imprez i uzasadnionej rozpusty na dziś dzień wypełnić niekończące się książki Louis L'Amour.

Ulice Kabulu są dziś rano najeżone spluwami. Policyjne ciężarówki z zamontowanymi karabinami maszynowymi pędzą wokół zabezpieczonego ruchu. Ściany zakończone drutem kolczastym tłoczą się zarówno wśród zapracowanych kierowców, jak i wozów z osłami. Temperatura spadła do -3 ° C z dnia na dzień, więc większość afgańskiej policji ma kafiyah owinięte wokół twarzy. Mój kierowca mówi mi, że myśli, że jutro będzie padał śnieg.

Choć tutaj mieszkam i pracuję, czuję się bardziej obserwatorem niż uczestnikiem. Nie jestem w Afganistanie, żeby wyważać drzwi i wzywać zarządzeń, chociaż mój kontrakt wymaga noszenia broni. Jestem pracownikiem cywilnym i korzystam z komputera i wiedzy książkowej z uniwersytetu, aby znaleźć odpowiedzi. Odpowiedzi na pytania typu: „Jak przeprowadzać legalne wybory, skoro każdy urzędnik w lokalu wyborczym ma swoją cenę?” A może bardziej osobiste pytanie: „Jak możemy prosić Afgańczyków, aby nam zaufali, skoro Amerykanie z pewnością zbuntowaliby się przeciwko armii, która okupowała ich ziemie przez 12 lat?”

To ludzie, którzy oddali swoje najlepsze lata swojemu krajowi.

Ale w tym mieście nie ma tylu ludzi takich jak ja. Prawda jest taka, że ​​nie jestem typowym wojskowym kontrahentem. Mam 23 lata i nie mam doświadczenia wojskowego, zostałem zatrudniony, ponieważ jestem pisarzem-świstakiem, kujonem, który wygląda śmiesznie, niosąc broń. Więc kiedy długi dzień dobiega końca i znajduję się w legendarnym kompleksie Green Village w Kabulu (rajem dla wykonawców), nie mogę się powstrzymać od siedzenia i oglądania.

To nocne zjazd sił specjalnych - impreza, która spóźnia się z historiami o złej woli z nie tak dawnych dni. Każdy człowiek brawurowo opowiada swoją historię: chwalebne opowieści o heroizmie pod ostrzałem w Iraku, Somalii i krajach, których opowiadający arogancko twierdzi, że nie może ujawnić. Ale dostrzegam w zabawie niepokój nie na miejscu. Kiedy noc się starzeje i pozostaje tylko garstka, ten niepokój jest praktycznie ogłuszający. To rażąca nuta rozpaczy, krzyczące przypomnienie bezwartościowości. Mężczyźni, których niegdyś obchodzono żółtymi wstążkami i salutami, trzymają się tu nocy, która wciąż odbija się echem ich historii.

Szczególnie samotny rewolwerowiec ujął to po prostu, mówiąc do mnie: „Boże, chciałbym wrócić do domu, ale co bym tam zrobił? Nie sądzę, żeby w Minnesocie była wojna ”.

W najlepszym wydaniu ci ludzie cicho pochylają głowy na wieść o ataku, w którym zginęli żołnierze Koalicji. W najgorszym przypadku pijani nękają kelnerki, zanim udają się na Skype z żonami. To ludzie, którzy oddali swoje najlepsze lata swojemu krajowi, a teraz są bezcelowymi, starzejącymi się „kastami”. Oczywiście są wyjątki, ale jak mówią, zwykle potwierdzają regułę.

I każdego ranka, jakkolwiek późno trwała hulanka w Green Village, około 6 rano ludzie zaczęli gromadzić się samochodami pancernymi. Gorący oddech przesłania powietrze, a brodaci tupią nogami, żeby się nie rozgrzać. To ostatnie dni najdłuższej wojny, jaką Ameryka kiedykolwiek stoczyła. Ale ten spęd bydła nie kończy się na tym, że ładne kobiety witają kowbojów w domu - dla wielu czas w Afganistanie stracił ich domy i rodziny, jakie mieli.

Kiedy tu siedzimy, utknęliśmy w zatłoczonym rondzie, te góry są na scenie z wypukłą piersią, jakbyśmy chcieli powiedzieć: „Wygrałem tę wojnę”.


Obejrzyj wideo: Nowa strategia wojskowa USA w Afganistanie


Uwagi:

  1. Paxton

    Mogę zasugerować, abyś odwiedził witrynę, która zawiera wiele informacji na ten temat.

  2. Byrnes

    Skąd otrzymujesz informacje o postach, jeśli nie jest to sekret?

  3. Batholomeus

    Przepraszam za ingerowanie ... ale ten temat jest mi bardzo bliski. Gotowy do pomocy.

  4. Fenrigal

    Tutaj patrzę na wszystkie entuzjastyczne komentarze i nie mogę zrozumieć - czy to ja jestem za czasami, czy wszyscy są szaleni? Nie, co jest napisane perfekcyjnie, widać oryginalny styl - nie będę się z tym polemizował, jest. Ale co do samej treści – po co ją opisywać? Chociaż wielu jest zainteresowanych: Prawdopodobnie czegoś nie rozumiem.



Napisać wiadomość