Pierwsze 11 rzeczy, które zauważyłeś w LA

Pierwsze 11 rzeczy, które zauważyłeś w LA


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Przeprowadzka do Los Angeles jest jak przeprowadzka gdziekolwiek indziej, z wyjątkiem tego, że LA jest większe, dziwniejsze i ma więcej do gapienia się, narzekania i przyjemności niż w jakimkolwiek innym miejscu, w którym byłem.

Teraz powinienem powiedzieć, że NIENAWIDZĘ, kiedy ludzie robią uogólnienia na temat dowolnego miejsca (a LA jest miejscem, o którym ludzie uwielbiają generalizować), i że LA jest kurwa ogromne - to miasta w miastach, które dosłownie zaprzeczają kategorycznemu opisowi, ponieważ nie ma nikogo LA '- przejedź kilka przecznic, a krajobraz i kultura zmieniają się na twoich oczach.

Przeprowadziłem się z Seattle dwa lata temu i mieszkałem tylko w Hollywood w Los Angeles - najpierw w zachodnim Hollywood, a teraz we wschodnim - więc mieszkałem tylko na najbardziej banalnym, najdziwniejszym, schizofrenicznym pięciu mil kwadratowych, które wyczarowało LA dla budowania turystów i elity rozrywkowej. Więc kiedy mówię o LA, mówię o moim małym peryskopie doświadczeń, które miałem w LA - mieście, które mógłbym spędzić całe życie na zwiedzaniu, a mimo to nawet nie zarysowałbym powierzchni.

1. Bez kokosów

Ten przykład może służyć jedynie do określenia oszałamiającej głębi mojej naiwności w Los Angeles, ale pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem po wejściu do LA, był całkowity brak palm kokosowych. Będąc z Seattle, zetknąłem się z palmami tylko w wyniku podróży do tropikalnych miejsc, takich jak Ameryka Środkowa i Azja Południowo-Wschodnia, gdzie orzechy kokosowe opadają z liści palmowych i mogą być zbierane przez każdego nieustraszonego człowieka lub małpy. Po 15 minutach pobytu w LA mój świat zawalił się wokół moich uszu. GDZIE SĄ WSZYSTKIE KOKOSY !! - zażądałem, rozglądając się dziko. Rzędy na rzędach palm, niektóre wysokie i wrzecionowate, inne grube i przysadziste, ale żadna z nich nie nosiła ani jednego orzecha kokosowego.

Natychmiast zapytałem pierwszego miejscowego, którego mogłem znaleźć: „Dlaczego palmy nie mają kokosów?” a na jej twarzy pojawił się wyraz całkowitego zdziwienia.

„Ja… nie wiem. Nigdy o tym nie myślałem ”.

2. Hałas helikoptera

Jeśli w LA istnieje coś takiego jak cisza i spokój, to znalazłem to tylko z twarzą zanurzoną w Oceanie Spokojnym. W przeciwnym razie brzęczenie, świszczenie, trąbienie, ryczenie i pierdzenie kakofonia jest tak wszechobecna, że ​​zacząłem myśleć o niej jako o rodzaju kapryśnego białego szumu, który można znaleźć w echach każdej muszli.

Ale bądźmy szczerzy - tu jest cholernie głośno. A ponad głuchym rykiem pojawia się choppa-choppa-choppa krążącego helikoptera, który leci nisko nad twoją okolicą w poszukiwaniu… czegoś. Te metalowe ptaki wypełniają niebo - podczas wędrówki po wzgórzach Hollywood, kiedy jestem nad miastem i naprawdę mogę przeskanować całą metropolię, ulubioną grą jest „policzenie” helikopterów. Krążą i kręcą się blisko i daleko - wiadomości załogi, helikoptery policyjne, transporty powietrzne w nagłych wypadkach, wojsko i straż przybrzeżna - każdy dodaje nową warstwę choppa-choppa do symfonii schizofrenicznej.

3. Brak pogody / brak pór roku

Ludzie pytają cię, jak ci się podoba LA i pierwszą cholerną rzeczą, która zawsze wylatuje z twoich nasiąkniętych deszczem ust Pacific Northwest, jest cholernie niesamowita pogoda. I to jest. I to nie tylko dlatego, że pochodzisz z tego, co ludzie uważają za kraj bez słońca. Pogoda jest idealna. Słońce świeci w LA średnio przez 292 dni w roku, a mediana temperatury wynosi około 74 ° F. Nieźle.

Ale poczekaj - całe to słońce może się zestarzeć, jeśli lubisz drobiazgi, które reszta kraju nazywa „porami roku” i „pogodą”. Nie kocham deszczu, ale lubię to. Lubię też budzić się przy pierwszym śniegu w tym sezonie i patrzeć, jak kwitną kwiaty wiśni w uznaniu wiosny, a to rzeczy, które poświęcasz w imię Niesamowitej pogody.

4. Malutkie pieski

To może być sprawa Hollywood, nie wiem. A może chodzi o miasto, nie wiem. Niezależnie od powodu, wydaje się, że większość psów wybiera się na podstawie najniższej masy ciała i największych gałek ocznych. Te małe stworzenia są jak parodia tego, czym mógłby być pies, gdyby został całkowicie pozbawiony mocy zwierzęcej i zamieniony w drżący, owłosiony gadżet. Nazywam te psy „tacos” (ze względu na ich rozmiar i wygląd przypominający przekąskę), a na dobre i na złe są wszędzie, co prowadzi mnie do…

5. Gówno dla psa

Jak każde wielkie miasto, LA ma więcej psich gówna, niż wie, z czym zrobić. Zrobiłem sobie przerwę od pisania tego artykułu, poszedłem na spacer i wkroczyłem w psie gówno. Któregoś dnia spacerowałem do sklepu spożywczego i dwukrotnie wszedłem w psie gówno - nowa kupa do każdego buta! Z pewnością myślisz, że muszę zwracać więcej uwagi, uważać na mój krok, a może tak - ale sama ilość psich bomb, które ja nie każdy dzień jest zdumiewający.

Nie jestem jedyną osobą, która zauważyła ten śmierdzący problem z bezpieczeństwem publicznym, ponieważ domowe znaki obfitują w błaganie, groźbę i nakłanianie właścicieli psów do usuwania i prawidłowego usuwania resztek odchodów swoich psiaków. Mimo to nie możesz przejść 10 stóp bez znalezienia łajna. Jest to nie tylko obraźliwe dla moich delikatnych dróg nosowych, ale jest to prawdziwa katastrofa ekologiczna, jeśli weźmie się pod uwagę, że w 1991 r. EPA umieściła psie kupy w tej samej kategorii, co herbicydy i środki owadobójcze; oleje, smary i toksyczne chemikalia; i odwadnianie kwaśne z opuszczonych kopalni. Opuszczone kopalnie!

6. Dmuchawy do liści

To nie jest plecak odrzutowy - mimo że jest tak głośny jak silnik odrzutowy. I nie jest to miotacz ognia - mimo że działa na gaz i wygląda jak wojenna zabawka do oczyszczania rowów. To zmora mojego życia w Los Angeles, dmuchawa do liści. W Waszyngtonie nie wysadzamy wielu liści (są mokre i sklejone). Kiedy mamy stos szczątków drzewnych, zgarniamy go i to wszystko.

W Los Angeles wszystkie rodzaje odpadów gruntowych są „oczyszczane” przez wydmuchiwanie ich w powietrze, wirując kurz i śmieci w małej, brudnej burzy flotsam. Wydaje się, że jest to sposób na radzenie sobie ze wszystkim na chodniku - liście wydmuchują to na ulicę. Gdyby tylko wynaleźli dmuchawę do liści, która zadaje śmiertelny cios spalonej na słońcu kupie chihuahua.

7. Wspaniałe jedzenie

To nie tylko dmuchawa do liści i psie gówno dla przybysza z LA - kraina kulinarnych przysmaków czeka! LA pokazało mi, że dobre karnity warte są 40 minut jazdy przez korki. LA ma ogromne społeczności etniczne z całego świata. Ma największą populację Wietnamczyków i Tajów poza ich krajami ojczystymi, a to oznacza niesamowite i autentyczne jedzenie.

Ludzie myślą o Los Angeles i od razu wybierają wspaniałą meksykańską, której jest mnóstwo, ale jest o wiele więcej do odkrycia. Miej gotówkę w pogotowiu - na pewno wpadniesz na food truck i chcesz być gotowy!

8. Wargi kaczki i inne operacje plastyczne zawodzą

Kacze usta to niefortunny skutek zbyt wielu dobrych rzeczy. Absurdalność tych niedorzecznych wypukłości nadmiernie wypchanych warg jest stracona tylko dla nosiciela kaczych warg. Uważają, że wygląda świetnie.

Podczas jednej z moich pierwszych wizyt w sklepie spożywczym w Beverly Hills po raz pierwszy zobaczyłem kacze usta. To było tak, jakby każda nieudana operacja celebrytów z listy C, która kiedykolwiek była pokazywana w telewizji, nagle nabrała sensu - bo jeśli zapłacisz dobre pieniądze za nadmuchanie części twarzy, bo Bóg wie, jaki jest koniec, zrobisz prawie wszystko.

9. Bieganie na czerwonych światłach

Jazda po LA może być szalona. Tak, ruch jest EPIC. Tak, dotarcie do dowolnego miejsca zajmuje wieki. Ale to nie tylko gęstość ruchu, który cię uderza - zasady ruchu drogowego ewoluowały w Los Angeles, aby dostosować się do szaleńczego strumienia kierowców, a dla nowicjusza może wyglądać jak bezprawny chaos.

Najlepszym tego przykładem jest to, że wszyscy jadą na czerwonym świetle, kiedy skręcają. Nie ma prawie żadnej możliwości skręcenia w lewo na światłach, więc od dwóch do pięciu samochodów skręca, gdy światła zmieniają się na czerwone, a przeciwległe pasy ruchu zaczynają się poruszać. W ten sposób zielone światło jest zjadane przez ludzi skręcających z lewej strony na czerwonym świetle, a skrzyżowanie zostaje zatrzymane. Każdy chwyta koło i patrzy przed siebie.

Na początku to cię szokuje. Wtedy cię to obraża. Potem poddajesz się i biegniesz na czerwonym świetle.

10. Valet Jedis

Gdy zapada noc, można ich zobaczyć, jak machają czerwonymi „mieczami świetlnymi” w kierunku każdego zbliżającego się samochodu: lokaja Jedis z Hollywood. Parkowanie przez obsługę to nie jest rzecz w Seattle - tutaj to sposób na życie, więc zostałem wprowadzony w jej drogę. Lubię patrzeć, jak stojący kącik Jedis rywalizuje ze sobą o klientów. Ich miecze świetlne przecinają powietrze, az mojego samochodu wydaję odgłosy oddechu Dartha Vadera i błagam ich: „Dołączcie do Ciemnej Strony!”

11. Góry!

Podczas mojej wczorajszej codziennej dwugodzinnej wędrówki o zachodzie słońca przez Griffith Park zdałem sobie sprawę, że sprzedam całe cholerne miasto krótko, gdybym nie uwzględnił na tej liście gór Santa Monica. To naprawdę jedna z najbardziej uderzających cech Los Angeles - żadne inne amerykańskie miasto nie ma przebiegającego przez niego łańcucha górskiego.

Moja miłość do gór (znanych większości obcokrajowców jako Hollywood Hills) i ich dziesiątek dużych i małych parków jest ogromna! Czy wiesz, że góry Santa Monica są również najstarszym łańcuchem górskim w Ameryce Północnej i że znajduje się w nich ponad 1000 stanowisk archeologicznych, z których najstarsze pochodzi z 5000 roku pne? Seattle nic w tym nie ma.


Obejrzyj wideo: 9 rzeczy, które dzieci widzą inaczej niż dorośli