Trzy niezapomniane postacie, które spotkałem w Afganistanie

Trzy niezapomniane postacie, które spotkałem w Afganistanie


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Od kilku lat pracuję w Afganistanie jako wykonawca. Jestem trochę zewsząd - co również sprawia, że ​​jestem znikąd. Po uśrednieniu nigdy nie mieszkałem dłużej niż rok w jednym miejscu przez ćwierć wieku mojego istnienia. Ale jeśli jest jedna rzecz, której nauczyłem się podczas tych wszystkich podróży, to tego, że tak samo ważne jest, aby mieć otwarte uszy i serce, tak jak oczy.

Oto trzy niezapomniane postacie, na które natknąłem się podróżując po Afganistanie.

„Roided merc

„Bestia” to „zrogowaciały, rock-and-rollowy, dawny oddział specjalny, który teraz stał się najemnikiem, który trzyma się miłości otwartymi rękami. Nie do końca wiesz, co on robi na tym świecie i wygląda na to, że wciąż jest zajęty próbowaniem samodzielnego zrozumienia. Uwielbia dobrze oświetlony - TS Eliot, Sartre, Wilde i Kerouac to tylko nieliczni na jego półce. Myśli, że kocha też swoją żonę, ale twierdzi, że to jest skazane. Zbyt często się zdradzają. Chce wrócić do szkoły i studiować filozofię, ale jak mogłoby to wesprzeć jego (wkrótce byłą) żonę i dwie dziewczynki w Stanach? Wykopywanie drzwi i wyprowadzanie ludzi na zewnątrz nie jest umiejętnością, którą warto sprzedać w domu.

Ma swego rodzaju przyziemną charyzmę i nie można go nie lubić. Codziennie rzuca kośćmi i stawia na swoje życie. On daje życie i je odbiera. Byłem świadkiem, jak załatał nieznajomego o wytrzeszczonych oczach, z którego wyciekało płynne życie przez dziesięć otworów rozerwanych przez talibskie kule - podczas gdy gorący metal nadal przedzierał się przez powietrze wokół niego. Ale jeśli zadzierasz z nim lub jego chłopcami, równie zręcznie opróżni w tobie klip.

Pewnego razu w innym podziurawionym konfliktami zakątku świata przeciwnik zdołał wbić w niego kulę. To tak zagotowało krew towarzyszki, która dudniła przez niebo nad głową, że siała wściekłość na wroga, niszcząc cały blok miasta. Na helikopterze, pędząc do lekarza, jego koledzy z drużyny połączyli go z żoną przez telefon satelitarny. Z czułością wspomina jej opanowanie: „Upewniła się, że wszystko ze mną w porządku, a potem powiedziała mi:„ Baw się, kochanie ”. Opowiada to z rozmarzonym uśmiechem. To jest kobieta, którą trzymały jego otwarte dłonie. „To najtwardsza i najpiękniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek spotkałem” - mówi. Ale czy naprawdę ją trzyma? A może jest to wyimaginowane, z krwawiącym sercem pojęcie „trzymania się”, którego się trzyma?

Modlę się, żeby Bestia odłożyła swoją grzechotkę, wróciła do szkoły, aby studiować filozofię i przeżyje swoje życie do późnej starości. Ale coś mi mówi, że jego przeznaczeniem jest upadek, płonąca broń, polowanie na terrorystów w jakimś odległym zakątku świata.

Miłośnik oświetlenia północnokoreańskiego / uzbeckiego

Obawiając się exodusu Uzbekistan odmawia swoim przeciętnym obywatelom wiz do najbardziej przyzwoitych miejsc. Aby uniknąć przymusowego małżeństwa z rąk jej surowego muzułmańskiego ojca, piękna, młoda Laila o brylantowych oczach uciekła do Afganistanu, gdzie znalazła pracę przy drinku w prywatnym gospodarstwie w Afganistanie.

Laila ma ciekawe tło. Wiele lat temu jej północnokoreańscy dziadkowie ze strony matki zobaczyli mene tekel na ścianie i uciekli do Rosji. Przez kilka lat byli więźniami w syberyjskim obozie pracy, zanim zostali przeniesieni najpierw do Kazachstanu, a następnie do Uzbekistanu. Ojciec Laili, muzułmanin z Azerbejdżanu, przyjechał do Uzbekistanu z armią radziecką, kiedy te półcieniowe regiony znalazły się pod markizami ZSRR.

Kiedyś bezmyślnie żartowałem Laili z wersem Marka Twaina. Jej oczy błyszczą, głowa przechyla się, a ona odpowiada: „Samuel Clemens?” Zakochałem się. Jest dobrze zorientowana w literaturze angielskiej i rosyjskiej iz jakiegoś powodu próbuje nauczyć się czytać po hiszpańsku. Żywo przypomina sobie historie biblijne, które potajemnie czytała jako dziecko, zanim jej ojciec poznał jej tajemnicę i zniszczył zakazaną księgę.

Matka i młodszy brat Laili są z powrotem w Uzbekistanie. Odkąd jej ojciec ich zostawił, polegają na jej skromnych dochodach, aby przetrwać. Jako barmanka zarabia 300 dolarów miesięcznie i, jak szeptano, „trochę na boku”. W takim miejscu jej gibka sylwetka i anielska twarz sprawiają, że jest to smutna, ale nie nieprawdopodobna plotka.

Pewnego dnia Laila znika. Rozszerzone dochodzenie ujawnia, że ​​została zwolniona i odesłana do Uzbekistanu.

Minęło już pół roku. Plotka głosi, że w końcu poddała się temu przymusowemu małżeństwu. Zastanawiam się, czy jej oczy wciąż błyszczą.

Śniący afgański kierowca

„Abdullah” - mówię do afgańskiego kierowcy, gdy przejeżdża przez koło Abdul-Haqa - „jakie jest twoje najlepsze wspomnienie?” Ściskam M4, gdy przeglądam strumienie motocykli, brody i burki spływające po morzu wszechobecnej Toyoty Corollas w Kabulu. Od lat gram z nim w tę grę polegającą na pytaniach i odpowiedziach. Daje mi to poczucie życia w Afganistanie i buduje naszą przyjaźń. Po chwili ciszy odpowiada.

„To jest Afganistan” - odpowiada powoli. „Nie mamy tu najlepszych wspomnień”.

Nie będę się z nim kłócić. Ostatnia historia, którą opowiedział, dotyczyła wspomnień z dzieciństwa, w których Talibowie przerywali wydarzenie sportowe na miejskim stadionie piłkarskim. Wyciągnęli i publicznie ścięli dwóch mężczyzn uznanych za winnych - prawdopodobnie posiadania telewizora lub czegoś w tym rodzaju.

Po chwili znowu się odzywa i pyta: „Jeśli kiedykolwiek pojadę do Ameryki, czy pozwolą mi pracować, jeśli wiedzą, że jestem Afgańczykiem? Myślisz, że może pozwolili mi zostać zmywarką? ”

Wiele lat temu Abdullah zapisał się do sił koalicyjnych, myśląc, że on i jego rodzina w końcu otrzymają w zamian wizy do USA. Chociaż codziennie ryzykuje życiem, współpracując z „niewiernymi”, wiza się nie spełniła. Nosi szalik na całą twarz, prowadząc nas przez miasto, w nadziei, że nie zostanie rozpoznany, ale ryzyko dla niego i jego rodziny jest nadal niemal namacalne. To niesprawiedliwe, ale najprawdopodobniej Abdullah nigdy nie zobaczy Stanów Zjednoczonych.

Abdullah przejeżdża obok naszej bramy, gdzie jakiś czas temu skoordynowany atak talibów pochłonął między innymi życie około 18 afgańskich dzieci w drodze do pobliskiej szkoły dla dziewcząt.

„Tashakor, braadar. Khoda Hafez - mówię Abdullahowi, wyskakując z pojazdu. Inshallah, znajdzie najlepsze wspomnienie.


Obejrzyj wideo: AFGANISTAN KIEDYŚ a DZIŚ, czyli jak ZRUJNOWAĆ państwo